Dobrowolski Transport i Koparki/Doosan - Wyciąg z nowym obliczem

Dobrowolski Transport i Koparki/Doosan - Wyciąg z nowym obliczem

Miłośnicy Karkonoszy już niebawem będą mogli w znacznie bardziej komfortowych warunkach pokusić się o „zdobycie” Śnieżki. Oto bowiem stary, wysłużony wyciąg jednokrzesełkowy „Zbyszek” na Małą Kopę zostanie zastąpiony znacznie wygodniejszą kolejką linową. Gros robót związanych z tą inwestycją wykonuje firma Dobrowolski Transport i Koparki z Miłkowa koło Jeleniej Góry na Dolnym Śląsku, w której filarem parku maszynowego jest sprzęt marki Doosan - koparka kołowa DX190W-3 i najnowszej generacji koparka gąsienicowa DX 255LC-5, któremu praca w wysokogórskich warunkach nie nastręcza większych problemów.

Założona w 1987 r. firma Dobrowolski Transport i Koparki jest generalnym wykonawcą prac związanych z budową kolei linowej MKL w Karpaczu. Kolejkę linową co prawda zamontuje już firma Bartholet, lecz wcześniej firma Dobrowolski dokończy wszelkie prace ziemne, w tym zbrojenie żelbetowe fundamentów pod podpory nowej kolei linowej. – Nowe stropy będą zalewane betonem C37 z tzw. kubka podwieszonego pod helikopter. Wszystkie wykopy są zabezpieczone specjalnymi balustradami; wybieraną ziemię składujemy na geowłókninie, z racji tej, że prace są prowadzone na terenie ścisłego Karkonoskiego Parku Narodowego, jesteśmy zobligowani wykorzystywać materiał jednorodny. Nawet rośliny rosnące na trasie nowo powstającej kolejki muszą być przesadzone w miejsce, które wyznaczy botanik. Dowóz szalunków, wszystkich potrzebnych rzeczy na wysokość ponad 1000 m n.p.m. stanowi nie lada wyzwanie logistyczne. Dodatkowo wzdłuż nowej kolei linowej poprowadzimy nowy kanał do naśnieżania stoku – wyjaśnia Artur Dobrowolski, współwłaściciel i syn założyciela firmy Mariana Dobrowolskiego.

Kołowa i gąsienicowa

Jeśli chodzi o sprzęt marki Doosan, to: – koparka kołowa DX190W-3 trafiła do nas półtora roku temu. Wszystko zaczęło się od testów koparki gąsienicowej DX300, które zorganizował Krzysztof Pietryka, regionalny szef sprzedaży w firmie Grausch i Grausch Maszyny Budowlane, wyłącznego dystrybutora marki Doosan w Polsce. Doosan z testów zdał egzamin. Stwierdziliśmy, że na początek weźmiemy „kołówkę”, by poradziła sobie również podczas innych prac. DX255LC-5 kupiliśmy głównie pod potrzeby inwestycji związanej z budową kolei linowej – wyjaśnia przedsiębiorca.
Dlatego też „staż” napędzanej 190-konnym firmowym silnikiem koparki gąsienicowej Doosan jest znacznie krótszy - pracuje w firmie rodziny Dobrowolskich raptem dwa miesiące, jednak już pokazuje, iż jest nieoceniona podczas pracy w terenie górskim. – Doosanem DX255LC-5 bardzo przyjemnie się pracuje. W kabinie wszystko mam pod ręką. Siedmiocalowy monitor LCD wyświetla najważniejsze parametry pracy. Koparka ma odpowiednią moc przy masie 25 ton. Doskonale sprawdza się podczas trudnych, zróżnicowanych prac. Na tle innych maszyn tę koparkę wyróżniam za szybkość i płynność, a poszerzone gąsienice dla naszych potrzeb powodują, że maszyna jest bardzo stabilna. Jedyny mankament, jaki zauważyłem, podczas zjazdu ze stromej góry to ten, że maszyna ma tendencję do przyhamowywania – recenzuje Zenon Łukasiewicz, operator koparki gąsienicowej DX255LC-5.

Na wysokości 1340 m

Naturalnym środowiskiem roboczym koparki kołowej DX190W-3 jest przebudowa budynku górnej stacji nowej kolejki realizowana na wysokości 1340 m n.p.m. Budynek będzie łudząco przypominał architektonicznie obserwatorium na szczycie Śnieżki. Koparka na Kopie pracuje również jako dźwig, podając m.in. szalunki robotnikom. Jej operatorem jest Krzysztof Łoś, który przekonuje o dobrej widoczności we wszystkich kierunkach, co przekłada się rzecz jasna na bezpieczeństwo pracy. Model DX190W-3 przepracował dotychczas ponad 2 tys. mth i do tej pory nie był powodem problemów technicznych. A w razie awarii, w gotowości są pracownicy serwisu, którzy: – są znawcami tematu. Każde nasze spostrzeżenie zgłaszamy do serwisu, który z kolei sprawę przekazuje konstruktorom maszyn Doosan. Konstruktorzy w przyszłości mogą wyeliminować ewentualne problemy. Komunikacja jest i to jest według mnie podstawą dobrego serwisu. Często prowadzimy naprawę przez telefon. Serwisant mówi: „idź tu, (…) dotknij tam”. Wiem, oni mają swoje patenty, ja musiałbym do tego dochodzić metodą prób i błędów. Najważniejsze, by nie uziemić maszyny, która ma pracować – podkreśla Artur Dobrowolski.

Grzegorz Antosik


Reklama
Powiązane artykuły