CityRent - Piętnaście lat w branży

CityRent - Piętnaście lat w branży

Jeden z liderów w zakresie wynajmu samojezdnych podnośników na rynku polskim - warszawska spółka CityRent obchodzi 15-lecie swojej działalności. O tym, jak w tym czasie zmienił się rynek wynajmu urządzeń do pracy na wysokości, o bieżącej ofercie, nowościach oraz innych aspektach prowadzonej działalności z Pawłem Tkaczem, prezesem zarządu spółki CityRent rozmawia Grzegorz Antosik.

Proszę na początek w kilku słowach przybliżyć historię firmy CityRent, jej profil, ofertę…
Dokładnie 23 czerwca minie 15 lat od powstania spółki CityRent. Zaczynaliśmy od 50 maszyn i jednego oddziału w Warszawie, przy ul. Baletowej, w którym pracowały dwie osoby. Później sukcesywnie pozyskiwaliśmy nowe maszyny i otwieraliśmy kolejne placówki. W tej chwili w Polsce mamy 4 oddziały - w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Nieborowicach koło Gliwic, wyposażone w magazyn części zamiennych i po dwa samochody serwisowe, zaopatrzone w niezbędne wyposażenie. Przez 3 lata mieliśmy także placówkę w stolicy Czech - Pradze, ale niestety rynki czeski i słowacki dość poważnie załamały się podczas kryzysu, i zrezygnowaliśmy z jego prowadzenia. Obecnie CityRent działa wyłącznie na rynku polskim. Zatrudniamy 23 osoby, a trzon firmy jest niezmienny od lat. Nie lubię zresztą zmian personalnych, bo zawsze niesie to ze sobą kłopoty. Dziś trudno jest znaleźć dobrego pracownika - brakuje szkół, które kształciłyby typowych mechaników. A jeśli już zatrudniamy pracownika na takie stanowisko, szkolimy go praktycznie od podstaw. Trwa to długo, dużo kosztuje - w ludzi inwestujemy olbrzymie pieniądze, co chyba jest wynikiem złej polityki w naszym szkolnictwie.
W ofercie mamy wszelkiego rodzaju podnośniki do prac na wysokościach, a także rusztowania, ciągniki elektryczne do transportu wewnętrznego z oprzyrządowaniem - można je u nas kupić lub wynająć. Wynajem generuje 95% obrotów firmy, choć nasi handlowcy cały czas aktywnie poszukują klientów. Przez te 15 lat obsłużyliśmy ponad 15 tys. podmiotów - tyle mamy w swojej bazie.

A zatem jak wygląda oferta w grupach asortymentowych dedykowanych dla budownictwa?
Jeśli chodzi o podnośniki, oferujemy produkty trzech wiodących marek: Skyjack, Haulotte oraz Iteco, o wysokości roboczej od 5 do 21 m. Nie ma jednego producenta, który by robił najlepsze wszystkie swoje produkty - dlatego też wybieramy konkretne modele poszczególnych producentów. Warto zauważyć, że z roku na rok ilość podnośników Haulotte w naszym parku zaczyna maleć - w pewnym stopniu ze względu na jakość maszyn, a także świadczony przez producenta serwis.
W zakresie rusztowań, wynajmujemy lekkie, aluminiowe rusztowania przejezdne hiszpańskiej firmy Span, o wysokości od 2 do 12 m. Są to łatwo przestawne rusztowania, dla których nie potrzeba odbioru UDT. Klient dostaje wraz z rusztowaniem instrukcję jego montażu, a czynność ta jest bardzo prosta, praktycznie bez konieczności użycia narzędzi. Rusztowania wynajmowane są głównie do długotrwałych prac, które wymagają dokładności. A skoro większość prac na budowach wykonuje się z wykorzystaniem podnośników, rusztowania znajdują zastosowanie głównie w już istniejących obiektach, gdy nie można wjechać podnośnikiem, np. z obawy o zniszczenie posadzki, a nieraz nawet gdy wykonawca ma do dyspozycji tak niski budżet, że nie stać go na wynajem podnośnika. Jest to uzupełnienie oferty podnośników, które przynosi 15-20% całości przychodów.

Proszę powiedzieć, w jaki sposób przez ostatnie 15 lat zmienił się rynek wynajmu w Polsce?
Na pewno w zakresie maszyn do pracy na wysokości stał się znacznie mniej rentowny. Konkurencja bardzo urosła, przyszło wiele firm z Zachodu - najwięcej z nich w czasie trwania kryzysu lub bezpośrednio po nim. Część z nich już wycofała się z Polski, ale miała znaczny wpływ na pogorszenie opłacalności w tym sektorze rynku. Stawki od dobrych 3 lat można określić jednym słowem - makabryczne. I tak jak wcześniej maszyna spalinowa amortyzowała się w ciągu 5 lat, tak teraz zajmuje to nawet 8-10 lat; gdy niegdyś maszyna elektryczna „zwracała się” po 3 latach, teraz nie ma szans, żeby stało się to w ciągu 5 lat. Średnia wieku maszyny to w tej chwili 5 lat. Są już nowe maszyny - rocznik 2018, ale jest też część sprzętu z lat 2008-2009. Odmładzanie parku jest bardzo trudne, ale w następnych latach będziemy starali się to sukcesywnie robić.
Zmieniła się także w pewnym stopniu struktura maszyn. Doskonale pamiętam czas, gdy w wynajmie nawet 80% stanowiły maszyny elektryczne do prac wewnątrz budynków. W tej chwili proporcja wynosi 60/40, na korzyść podnośników terenowych. Jest to jednak w dużej mierze efekt zmian w technologii budowy hal - obecnie część instalacji jest wykonywana, gdy jeszcze nie ma „wylewki”, w związku z czym nie można składać konstrukcji z podnośników elektrycznych. Obecnie oferujemy na wynajem 420 maszyn, ale do końca roku planujemy zwiększenie parku do 450 podnośników. Ideałem byłby park na 1000 maszyn, ale to wszystko i kosztuje, i trzeba byłoby otworzyć jeszcze dwa kolejne oddziały - na północy i wschodzie kraju, gdyż „front inwestycyjny” coraz częściej zaczyna się przesuwać w tym kierunku. Wszelkie ruchy tego typu wykonujemy jednak powoli, oglądając dokładnie każdą wydaną złotówkę.
Zapotrzebowanie rynku wpływa na stopień wykorzystania rocznego poszczególnych maszyn. Patrząc na stronę techniczną, nie powinien on przekraczać poziomu 70%, podczas gdy w naszym przypadku w wynajmie maszyn średnia wynosi 75-80% - ze względu na niedobór sprzętu maszyny te pracują więcej, niż powinny. A zatem skracamy do minimum czas przeglądów; bardzo często maszyny przejeżdżają z budowy na budowę. To się jednak odbija później na kondycji sprzętu, gdyż każda maszyna powinna mieć czas na dokładne przejrzenie, przegląd i umycie.

Proszę o pańskie spostrzeżenia, jak klienci obchodzą się z wypożyczonym sprzętem? Czy pod tym względem możemy w końcu mówić o „zmianie jakościowej”?
Od samego początku zakładaliśmy, że będziemy wynajmować sprzęt bez operatora. I tak się właśnie dzieje. Jeśli chodzi o uprawnienia pracowników na budowach, w ostatnich latach się to bardzo poprawiło - kwestia ta jest w coraz większym stopniu przestrzegana przez kierowników budów i służby BHP. I rzeczywiście, przynajmniej jedna osoba pracująca na podnośniku ma stosowne uprawnienia. Zresztą spółka CityRent wykonuje dla naszych klientów szkolenia UDT, które kończą się egzaminem przeprowadzonym przez inspektorów Urzędu Dozoru Technicznego. Prowadzimy również certyfikowane szkolenia IPAF - można u nas zdobyć takie uprawnienia po ukończeniu kursu i zdaniu egzaminu, które są ważne wszędzie w Europie, oprócz… Polski, co wynika z przepisów UDT.
Co do kultury pracy, to już zupełnie inna sprawa. Dosyć często zdarzają się problemy ze sprzętem wracającym z wynajmu. W mniejszym stopniu są to problemy mechaniczne, głównie chodzi o zabrudzenie maszyn, nieraz trwałe - np. pochlapanie farbami, cementem, zaprawami - nieraz bardzo trudno przywrócić je do stanu pierwotnego. I gdy porównuję wygląd estetyczny maszyn do tych użytkowanych w Niemczech, Holandii czy Francji, to w Polsce często maszyna roczna wygląda gorzej niż tam podnośnik w wieku 5 lat. Może dlatego, że gdy tam ktoś zwróci maszynę zabrudzoną, zostaje obciążony karą finansową, która pokrywa koszty czyszczenia. W Polsce zaś próba wyegzekwowania takiej kary od klienta z reguły kończy się jego przejściem do firmy, w której tego typu opłat się nie pobiera. Jeśli jest to sporadyczne, przymykamy na to oko, natomiast jeśli notorycznie wracają do nas maszyny w fatalnym stanie, wolimy stracić takiego klienta, niż pokrywać później koszty doprowadzenia maszyny do porządku.

Wspominał Pan o prowadzonej w niewielkim zakresie sprzedaży maszyn. Jak wygląda wolumen rynku tego typu urządzeń?
To prawda, sprzedaż występuje sporadycznie - na zakup decydują się głównie fabryki lub tacy klienci jak spółka AMS LOT, która w ubiegłym roku kupiła 15 podnośników do obsługi samolotów na Okęciu. Zakup podnośnika jest bardzo drogą i ryzykowną inwestycją, gdy firma nie ma pewności, czy wystarczająco długo utrzyma się na rynku i będzie mieć wystarczające zapotrzebowanie na tę maszynę, aby inwestycja mogła się zwrócić. Bardzo często więc lepiej jest wynająć sprzęt na okres budowy, nie martwić się o serwis, wymianę akumulatorów w przypadku maszyn elektrycznych czy badania UDT. Klient dostaje od nas zawsze przebadaną i sprawną maszynę, z certyfikatem, w której awarie są usuwane na bieżąco, w jak najkrótszym czasie.
Ostatnio zauważyłem spadek zainteresowania, jeśli chodzi o maszyny używane. Po prostu podaż podnośników z „drugiej ręki” jest niewielka i klienci wolą wziąć nową maszynę w leasing, niż zakupić „używkę”. Jeśli jednak chodzi o sprzedaż naszych maszyn, nie mamy z tym problemu, bo klienci, którzy decydują się na zakup, wiedzą, że serwisujemy sprzęt na bieżąco, naprawiany oryginalnymi częściami zamiennymi. I choć optycznie te maszyny może nie wyglądają zbyt pięknie, są stuprocentowo sprawne. Sprzedajemy sprzęt używany głównie na rynku polskim, nie bawimy się w aukcje.
 
Wróćmy jednak do kwestii związanych z wynajmem maszyn. W jaki sposób spółka CItyRent odnajduje się na tym zmieniającym się rynku?
W tej chwili, jeśli chodzi o firmy rentalowe, występuje główny podział na: multiwypożyczalnie, gdzie oprócz sprzętu do pracy na wysokościach jest pozostały sprzęt budowlany, a także firmy, które są wierne podnośnikom i wyspecjalizowały się wyłącznie w segmencie pracy na wysokości. Na pewno przegrywamy z firmami z pierwszej grupy, za sprawą skali ich działalności, bogatego asortymentu - od sprzętu ogrodniczego, przez elektronarzędzia, po maszyny budowlane. Dzięki temu mogą one sobie pozwolić na utrzymywanie większej ilości oddziałów, punktów dystrybucyjnych.
W zakresie firm specjalizujących się w wynajmie sprzętu do pracy na wysokości, CityRent plasuje się na trzecim miejscu na rynku. Szukamy jednak wciąż nowych produktów do wynajmu, jak np. urządzenia do transportu wewnętrznego. W drugiej połowie br. planujemy wprowadzić kolejną grupę produktów, stanowiących uzupełnienie oferty dla budownictwa.

Jakie są w związku z tym perspektywy na przyszłość?
Wydaje mi się, że pozostanie podział, o którym mówiłem. Multwypożyczalnie nigdy nie będą miały sprzętu wysoce wyspecjalizowanego, gdyż im się to po prostu nie opłaca. A dopóki będą nowe inwestycje w Polsce, dopóki będą remonty, potrzebne będą firmy specjalistyczne, takie jak CityRent. Zresztą tak jest również na Zachodzie.
Pisząc scenariusze na przyszłość, moim zdaniem w latach 2018-2019 firmy z branży będą mogły spać spokojnie. Chyba że nastąpią jakieś zawirowania, niekoniecznie ekonomiczne. Na to jednak nie mamy wpływu. Ze swojej strony życzylibyśmy sobie tylko stabilizacji w przepisach, bo tracimy dużo czasu i pieniędzy na ciągłe dostosowywanie się do nowych regulacji.

Dziękujemy za rozmowę.

fot. firmowe


Reklama
Powiązane artykuły