Gehl/EWPA - Wszechstronna przegubowa

Gehl/EWPA - Wszechstronna przegubowa

Pokaźna moc, spory udźwig, słuszna siła uciągu oraz duża maksymalna prędkość jazdy sprawiają, że ta niewielka maszyna zaskakuje możliwościami roboczymi – tak pokrótce można scharakteryzować 2,8-tonową ładowarkę przegubową Gehl AL 440 użytkowaną przez firmę Bartłomieja Głogowca z Drezdenka w Lubuskiem. Odwiedziliśmy go wraz z Markiem Gozdurem, menadżerem sprzedaży ładowarek marki Gehl oraz Maciejem Furmaniakiem, specjalistą ds. sprzedaży w firmie EWPA.

Firma Bartłomieja Głogowca z Drezdenka (zatrudniająca w sezonie do 12 osób) specjalizuje się w wykonywaniu zadań z branży telekomunikacyjnej - np. układaniu światłowodów, sieci dalekosiężnych itp. – Dlatego też potrzebowaliśmy maszyny, która może obsłużyć koparkę łańcuchową. Stąd pomysł na zakup ładowarki przegubowej dającą taką możliwość, a przy tym kompaktowej i mobilnej. Wybrałem zatem w firmie EWPA uniwersalną ładowarkę przegubową Gehl AL 440, uzbrojoną w trenczer Digga - równolegle zakupiłem m.in. minikoparkę Terex TC 16. Ładowarka z łyżką o pojemności 0,5 m³ (w planach zakup pługu śnieżnego dla podreperowania budżetu firmy w sezonie zimowym - przyp. red.) podczas wykopu wykonywanego koparką jest w stanie wsypać urobek, przewieźć podbudowę, a także podnieść paletę kostki polbrukowej ważącą przecież ponad 1,5 tony – wyjaśnia okoliczności zakupu przedsiębiorca.

Kompaktowe gabaryty, spory potencjał

Wyposażona w kabinę, wykonaną przez firmę Bartesko, ładowarka przegubowa AL 440 napędzana jest oszczędnym czterocylindrowym silnikiem Yanmar o mocy 34,8 kW/46,7 KM przy 2700 obr./min. Prędkość jazdy regulowana jest bezstopniowo, w zakresie 0-10 lub 0-20 km/h, a zmiana biegów nie wymaga zatrzymywania się maszyny. – Nie ma przy tym problemu, jeśli chodzi o transport miniładowarki Gehla - można ją przewozić lawetą, gdyż z powodzeniem mieści się w kategorii do 3,5 tony. Nie potrzebujemy dużego zestawu transportowego, bo jeden samochód wiezie koparkę, a drugi ładowarkę – zwraca uwagę Bartłomiej Głogowiec. – Maszyna nie jest duża i mieści się spokojnie na chodniku. Posiada wszystkie światła i homologację, dlatego wystarczy mieć prawo jazdy kategorii B i ubezpieczenie, aby poruszać się w ruchu miejskim – dodaje.
W trudnych warunkach sprawdza się napęd hydrostatyczny (pompa i hydromotor firmy Sauer Danfoss), o wydatku 119 l/min i ciśnieniu roboczym 410 barów, który w połączeniu z mocnym przegubem łączącym przednią i tylną część podwozia zapewnia bardzo dobre właściwości jezdne nawet w trudnym terenie. Przegubowy układ sterowania gwarantuje również bardzo dobrą zwrotność, co pozwala na wykonywanie nawet bardzo ciasnych manewrów – wewnętrzny promień skrętu wynosi tylko niespełna 1,43 m. Wygodne poruszanie zapewniają również osie „Heavy Duty” marki ZF ze stuprocentową blokadą mechanizmów różnicowych obu osi włączaną przyciskiem na dżojstiku, która gwarantuje pełną kontrolę trakcji, wysoką przyczepność oraz maksymalną siłę uciągu na kołach. Maszyna Gehl jest wyposażona również w uniwersalny zaczep typu „skid steer”, który pozwala zmieniać osprzęt bez wysiadania. Warto przy tym dodać, że maszyna odznacza się dużym zasięgiem ramienia - wysokość podnoszenia - 3 m, oraz obciążeniem wywracającym - 1,8 t (w położeniu na wprost, maszyna z zamontowaną na życzenie przeciwwagą). – Wiadomo jakie są prawa fizyki. Ładowarka Gehl jest stosunkowo lekka, dlatego przy podnoszeniu dużych ciężarów na dużą wysokość przy skręcaniu kołami należy uważać na wywrotki. Mieliśmy zresztą takie sytuacje, ale doszkoliliśmy pracowników i teraz radzą sobie z tym bez problemu – mówi użytkownik.

Plusy i minusy

Eksploatacja maszyny nie oznacza zbyt dużego obciążenia budżetu firmy. – Zużycie paliwa nie jest wysokie, oczywiście poza pracą z koparką łańcuchową. Jest to dość pokaźna konstrukcja, o masie prawie 300 kg, z grubym łańcuchem, który kopie rowek o szerokości 15 cm, na głębokość do 90 cm. W takim wypadku silnik pracuje nawet z prędkością 2300 obr./min. Urządzenie to jest jednak bardzo wydajne - w terenie leśnym układaliśmy światłowód z prędkością nawet 60 m/h - dzięki temu 2,5 km światłowodu wykonaliśmy w ciągu 10 dni – podkreśla Pan Bartłomiej.
Generalnie użytkownik komplementuje maszynę - uważa ładowarkę Gehl AL 440 za dobry zakup, choć jak to zwykle bywa zawsze znajdzie się jakiś detal do poprawki. – Problemem jest niewielki rozstaw osi, co jest szczególnie kłopotliwe przy wjeździe na lawetę samochodową czy podczas przejazdów po nachylonej skarpie. Jest tutaj także dźwignia do spuszczania oleju w hydraulice roboczej. Znajduje się tam elektrozawór, który sprawdza, czy dźwignia jest wciśnięta, ale niestety czasem źle sczytuje i trzeba nią trochę poruszać, aby odpalić maszynę – utyskuje przedsiębiorca i przypomina o problemie z… kombinacją klawiszy, z którym przyszło się borykać tuż po zakupie ładowarki.  – Podczas pracy z koparką łańcuchową czy zamiatarką trzeba było cały czas trzymać rękę na dżojstiku. Borykaliśmy się z tym przez pierwsze dwa dni, konieczna była dopiero konsultacja z producentem, który przewidział jednak taką możliwość - wystarczy zastosowanie kombinacji klawiszy, aby uzyskać ciągły przepływ oleju hydraulicznego – śmieje się Bartłomiej Głogowiec.
Do mocnych punktów bez wątpienia zaliczyć można obsługę serwisową świadczoną przez firmą EWPA. – Mieliśmy sytuację, że jeszcze na gwarancji pojawił się fabryczny błąd węża. Wszystkie elementy zostały szybko wymienione włącznie z pompą hydrauliczną, która została uszkodzona, gdyż nie dostawał się płyn. Wszystko zostało załatwione w ramach gwarancji, więc nie mam żadnych zastrzeżeń – podkreśla Bartłomiej Głogowiec.

Duży komfort

Co ważne, w maszynie ergonomia i wygoda stanowiska pracy zadowoli zarówno wymagającego, jak i rosłego operatora. Wsiadanie z obu stron nie nastręcza żadnych problemów, jest dużo miejsca na nogi, również dzięki regulowanej kolumnie kierownicy, którą można ustawić „pod siebie”. Godny uwagi jest także bardzo dobra widoczność na obszar roboczy. Wygodny, amortyzowany fotel sprawia, że jazda po nawet największych wertepach nie jest męcząca. Do sterowania ładowarką używa się wielofunkcyjnego dżojstika umieszczonego w ergonomicznym podłokietniku fotela. Przydatnym rozwiązaniem okazuje się gaz ręczny, dzięki któremu, przy pracy z osprzętem napędzanym hydraulicznie i wymagającym wysokiego przepływu, ustalenie obrotów silnika, a także wydajności hydrauliki odbywa się bez związku z prędkością jazdy. Dlatego też silnik pracując na bardzo wysokich obrotach może powodować bardzo wolne poruszanie się ładowarką. Ładowarka AL 440 wyróżnia się również łatwą obsługą. Wszystkie punkty codziennej obsługi są bardzo łatwo dostępne – zgromadzono je pod tylną maską. – Obsługa codzienna ogranicza się do sprawdzenia oleju i smarowania kalamitek na przegubie i na podnośniku – mówi Bartłomiej Głogowiec.

Jeszcze więcej osprzętu

Od czasu zakupu ładowarki Gehl dość znacznie zmienił się portfel zamówień przedsiębiorcy z Drezdenka - prace montażowe wyparły w znacznej mierze prace ziemne. W związku z tym model AL 440 nie jest póki co wykorzystywany w nadmierny sposób - maszyna dotychczas przepracowała około 400 mth. Mimo stosunkowo niewielkiego przebiegu zwraca uwagę dość mocne zużycie ogumienia. – Nie mamy niestety łyżki samozaładowczej, co wymaga ze strony operatora agresywnych podjazdów. Jeżeli jest płaska powierzchnia to nie ma problemu, ale jeśli trafi się na krawężnik czy kamień, to niestety opony się dość szybko ścierają – zauważa użytkownik.
Jeśli chodzi o planowane „dosprzętowienie” firmy, przedsiębiorca planuje zakup przecisku hydraulicznego. – Może być on podłączony do stacji hydraulicznej dowolnego urządzenia, które generuje odpowiednią moc. Wystarczy ściągnąć przecisk ładowarką z samochodu, wstawić do otworu wykonanego przez koparkę i podłączyć do maszyny. Dzięki temu będziemy mogli wykonywać otwory o długości do ponad 20 m i średnicy powyżej 200 mm.

Grzegorz Antosik

 


Reklama
Powiązane artykuły