[ATB] Budownictwo

Liczba unieważnianych przetargów rośnie. A taniej nie będzie

Data publikacji:

Prawie pół miliarda zł wynosi suma środków zaplanowanych na inwestycje, dla których przetargi zostały unieważnione od początku tego roku – wylicza w swoim raporcie PMR. Rośnie liczba postępowań, w których najniższa cena przekracza budżet zaplanowany przez inwestora.

Zamawiający coraz częściej mają problem z rozstrzyganiem przetargów – są zmuszeni do szukania dodatkowych środków lub unieważnienia postępowań. Jak zauważono w raporcie, żaden z tych scenariuszy nie jest dobry – albo prowadzi do opóźniania inwestycji, albo zwiększa i tak spore zadłużenie samorządów, których najczęściej ten problem dotyczy.
Jak wyliczono, tylko od początku ostatniego kwartału 2017 roku w 20 przetargach z budżetem powyżej 20 mln zł najtańsza oferta przewyższała oczekiwania zamawiających. Wśród przykładów można wskazać przetarg na budowę obwodnicy Niemodlina w ciągu DK-46 (budżet: 181 mln zł, a najniższa oferta: 215 mln zł), czy też na rozbudowę dworca autobusowego w Kielcach, gdzie najniższa propozycja wykonawcy była dwukrotnie wyższa niż suma przewidziana przez miasto (ok. 64 mln zł wobec 32 mln zł). Na początku lutego kielecki przetarg został unieważniony.
– Łączna suma zaplanowanych przez zamawiających środków w przetargach o wartości powyżej 20 mln zł i unieważnionych od początku 2018 r. sięga prawie pół miliarda złotych – wskazano w raporcie PMR.

Kosztorysy nieaktualne

Na tego rodzaju problemy wskazują też przedstawiciele branży budowlanej. Sytuacja z ofertami powyżej budżetu ma dwie przyczyny. Jedna to ta, że zamawiający samorządowi dysponują nierealnymi budżetami w stosunku do obecnych kosztów. – Na rynek wychodzą budżety określone dwa lata temu – zauważa Radosław Górski, dyrektor Budownictwa Ogólnego w Budimeksie. Od tego czasu istotnie zmieniła się sytuacja na rynku – wzrosły ceny materiałów budowlanych, a także koszty zatrudnienia.
Druga rzecz to inna świadomość wykonawców. – Coraz mniej firm jest gotowych podejmować nowe wyzwania. Firmy się trochę zatrzymują, oceniają możliwości wykonawcze – zauważa Radosław Górski. Jak mówi, trudny czas lat 2011 i 2012 nauczył przedsiębiorców, że nie warto podejmować wyzwań za wszelką cenę. Efektem tego są oferty przekraczające planowany budżet lub ich całkowity brak.
Dla zamawiających nie ma optymistycznych wniosków. Jest raczej ryzyko, że oferty, przy rosnących kosztach, w tym cenach materiałów budowlanych, będą jeszcze droższe.
Artur Popko, członek zarządu odpowiedzialny za inwestycje infrastrukturalne w Budimeksie podaje przykład przetargu na budowę i rozbudowę DW-682 i DW-681 Markowszczyzna – Rożki – Wodźki ogłoszonego przez Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich.

Z czasem coraz drożej

Oferty w postępowaniu obejmującym dwa zadania zostały otwarte pod koniec kwietnia 2017. Przy budżecie inwestora określonym dla większego z zadań na 111,164 mln zł, najtańsza oferta, złożona przez Budimex, opiewała na 158,878 mln zł. Zamawiający musiał unieważnić postępowanie ponieważ, jak podał, nie zostały mu przyznane środki z Unii Europejskiej, które zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie tej inwestycji. Podobnie rzecz się miała w przypadku drugiego, mniejszego zadania – tam także oferty przekroczyły kosztorys, a postępowanie zostało unieważnione.
Ogłoszone zostało kolejne postępowanie, już tylko dla jednego (większego) zadania, za to przy większym budżecie zamawiającego – określonym na 166,174 mln zł. Oferty otwarte 28 lutego mogły zaskoczyć – najtańsza oferta znów pochodziła od Budimeksu, ale była wyceniona na 207,034 mln zł.
W kwietniu zamawiający otrzymał jeszcze ofertę z Unibepu – wówczas była warta 170,796 mln zł. przy drugim podejściu Unibep wystartował w konsorcjum z Porrem – w tym przypadku, po 10 miesiącach prace zostały wycenione na 274,236 mln zł, czyli o niemal 100 mln zł drożej. Nowy oferent, który wziął udział tylko w postępowaniu z otwarciem ofert pod koniec lutego – PUT Intercor wycenił prace na 227,550 mln zł.
ZDW ma teraz twardy orzech do zgryzienia. – To kwestia inwestora czy podpisze tę umowę – mówi Artut Popko z Budimeksu. – Możemy czekać jeszcze długo aż ceny spadną, ale za pół roku, naszym zdaniem, inwestor zapłaci następne kilkadziesiąt milionów więcej – ocenia.

Źródło: rynekinfrastruktury.pl

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Reklama
Najnowsze artykuły:
Reklama

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.