Artykuł

Polski Fundusz Rozwoju - Przejściowe kwartały

Polski Fundusz Rozwoju - Przejściowe kwartały

Powrót do aktywności gospodarczej sprzed pandemii zajmie minimum trzy-cztery kwartały z uwagi na słabszy eksport i inwestycje prywatne, uważa prezes Polskiego Fundusz Rozwoju (PFR) Paweł Borys.

Wychodzimy z kryzysu patrząc na dane KE - możliwie bezpieczne. Ostatnie prognozy KE dla polski są pozytywne - wskazują, że spadek PKB tym roku będzie najniższy wśród wszystkich krajów UE - na poziomie 4,6% wobec 8,3% dla całej UE - prawie dwukrotnie niższy spadek PKB niż średnia w UE. Kształt wyjścia z kryzysu - wszystko wskazuje na to - nie będzie to ani V, ani U - stawiałbym na V z prawym ramieniem nie w pełni dochodzącym do wysokości lewego ramienia – powiedział Borys. - Będziemy mieli do czynienia z odbiciem, ale nie powrócimy w ciągu dwóch kwartałów do takiej aktywności gospodarczej, jaka była przed kryzysem. W pewnym momencie się zatrzymamy i z uwagi głównie na słabszy eksport i słabsze inwestycje prywatne - zajmie nam to co najmniej trzy-cztery kwartały, zakładając stabilne otoczenie gospodarcze, brak kolejnego lockdownu – wskazał.
Dodał, że ścieżka wyjścia z kryzysu będzie zależała od zaufania przedsiębiorców i konsumentów. – Jeśli sytuacja finansowa firm i gospodarstw domowych jest dobra, a gospodarka jest odmrażana oraz mamy silny impuls monetarny i fiskalny - to jest to pozytywny scenariusz na lata 2021-2023, że wyjdziemy z tego kryzysu małym boom’em – wskazał prezes PFR. – Pomimo bardzo silnej recesji w 2020 roku Europa wyciągając wnioski z poprzedniego kryzysu nie skoncentruje się na oszczędnościach tylko na mocnym pobudzeniu wzrostu gospodarczego – powiedział Borys.
– Nie ma danych o dezaktywacji osób na rynku pracy, a to będzie wpływało na rzetelną ocenę rynku pracy, ale mówimy o stabilnych scenariuszach dla rynku pracy – zauważył też szef PFR. Ocenił, że osoby pracujące z zagranicy w Polsce oraz dobra sytuacja sektora budowlanego buforują rynek pracy, który ma największy mnożnik tworzenia miejsc pracy. – Gdyśmy mieli do czynienia z załamaniem w budownictwie, wzrost bezrobocia byłby większy i szybszy. Makroekonomicznie mamy stabilną sytuacje na rynku pracy – podsumował.


Reklama
Powiązane artykuły