[ATB] Opinie użytkowników Manitou

W firmie Loran pewny sprzęt to podstawa

Data publikacji:
W firmie Loran pewny sprzęt to podstawa

Prowadzący dolnośląską firmę Loran - Karol Mikołajczyk nie lubi eksperymentować, przynajmniej jeśli chodzi o technikę. Dlatego w jego parku maszynowym pokaźną część sprzętu stanowią produkty marki Manitou. Tak było, jest i raczej będzie, bo francuskie ładowarki teleskopowe jeszcze nie zawiodły przedsiębiorcy z podwrocławskich Nadolic Wielkich i generalnie sprawują się bardzo dobrze, trudno więc oczekiwać, że nagle wypadną z orbity zainteresowań pana Karola, zwłaszcza że dostarczającej je firmie Zeppelin Polska także trudno coś zarzucić.

Firma Loran prowadzi działalność od 2007 r., natomiast w zakresie wynajmu ładowarek teleskopowych - z operatorem lub bez operatora - działa od 2012 r. Obszarem działania firmy nie jest wyłącznie rynek lokalny, zdarza się wynajmować maszyny również w dalszych rejonach kraju oraz poza jego granicami - do Niemiec, Danii czy Szwecji. –

Wyspecjalizowaliśmy się w wynajmie ładowarek teleskopowych Manitou. Zaczynaliśmy od maszyn używanych i aktualnie nasza najstarsza maszyna pochodzi z 2010 r., a największy przebieg, czyli 9900 motogodzin, ma o rok młodsza ładowarka - średni przebieg to około 1000 motogodzin rocznie. Ponieważ byłem z tych maszyn zadowolony, z czasem zdecydowałem się na zakup kolejnych, tym razem już nowych. Obecnie w parku maszynowym znajduje się 16 maszyn tej marki. Są to modele: MT 733 Easy, MRT 1840 Easy, MRT 2150 Privilege+, MRT 2540 Privilege i MRT 2550. Do tego mamy jeszcze dwie maszyny JCB

– wymienia Karol Mikołajczyk.

Bezawaryjna eksploatacja

Podobnie jak pierwsza ładowarka maszyny generalnie sprawują się bez zarzutu i poza drobiazgami nie wymagają praktycznie żadnej interwencji. Faktem jest jednak, że w firmie dba się o sprzęt, przeglądy wykonywane są skrupulatnie, z użyciem markowych materiałów eksploatacyjnych oraz części.

– Serwis oraz dostęp do części zamiennych odgrywają tutaj kluczową rolę. W Manitou jest zaś tzw. szybka rekcja serwisowa. Wiadomo, że wszystko co używamy się psuje, ale chodzi o to, aby po awarii maszyny mogły szybko wrócić do pracy. Sprzęt Manitou naprawiamy w autoryzowanym serwisie, używamy oryginalnych części. I mimo tego, że często trzeba je zamówić z magazynu centralnego we Francji, to jeśli jest to do godz. 15, w 90% przypadków już następnego dnia zamówione pozycje trafiają do nas. Transport samolotowy zdaje egzamin. W efekcie maksymalnie dwa dni i maszyna wraca do pracy, co nasi klienci sobie bardzo cenią

– mówi przedsiębiorca.

– Korzystamy przy tym z usług autoryzowanego serwisu firmy Zeppelin Polska - dilera Manitou, która pod Wrocławiem ma swój oddział. Nie ukrywam, że możemy liczyć na dobry kontakt - telefoniczny czy mailowy, który przekłada się chociażby na dobre ceny maszyn. Jest to bardzo konkretna firma, z której jestem bardzo zadowolony

– przekonuje Karol Mikołajczyk.
Maszyny eksploatowane w różnych warunkach i wykonujące różne zadania pracują bez zarzutu. Firma Loran korzysta z usług serwisu firmowego, a później zdarza się, iż pieczę nad maszynami przejmują swoi mechanicy, wśród których jest i pan Karol. – Jestem operatorem, kierowcą, a także serwisantem tych maszyn - wykonuję sam drobne naprawy, także po to, aby niektóre rzeczy przyspieszyć. Wychodzę z założenia, że muszę się na wszystkim znać, aby w razie potrzeby móc klientowi pomóc

– wyjaśnia przedsiębiorca.

Wszystko zależy od operatora

Skoro maszyny pracują w wynajmie, trudno mówić o operatorach pracujących na stałe.

– Problemy sprzętu związane są z tym, jaki operator się trafi i w jaki sposób będzie użytkował maszynę. Jeżeli będzie ją użytkował należycie, będzie mogła przeżyć naprawdę wiele. Niewłaściwe użytkowanie może nieraz skutkować kosztownymi naprawami. Mamy deszcze, śniegi, wilgoć i elektryka też różnie reaguje na warunki atmosferyczne. Najwięcej awarii w maszynach MRT z tego właśnie wynika. Jak się jednak dba o maszyny, wykonuje przeglądy, nie sprawiają większych problemów

– twierdzi Karol Mikołajczyk.

– Jak klient dostaje nową maszynę, to nawet jak jest to sprzęt z wynajmu, musi uważać. Bo w razie czego zostanie dodatkowo obciążony. Jeździmy po budowach, sprawdzamy w jakich warunkach pracuje ten sprzęt, czy nie jest przeciążany itp. - oczywiście są to wizyty niezapowiedziane. Mamy już jednak duże grono klientów, którzy dbają o maszyny. Ale i tak pod tym względem jesteśmy daleko za rynkiem zachodnim, który na szczęście doganiamy

– dodaje użytkownik.

Uniwersalne MRT

Generalnie o obrotowych ładowarkach teleskopowych marki Manitou można powiedzieć, że to uniwersalne nośniki osprzętu, które mogą pracować jako dźwig, podnośnik koszowy czy wózek widłowy. Jest to sprzęt dobry praktycznie na każdą budowę, również do sektora mieszkaniowego.

– Najwięcej zapytań mamy o ładowarkę MRT 2150, która teraz zmienia się w model 2260, bo jest to najbardziej uniwersalna maszyna. Kiedy bowiem na budowę potrzebna jest maszyna zapewniająca wysokość roboczą kilkunastu metrów, nie bierzemy 18-metrowej ładowarki MRT 1840, która taki zasięg ma przecież w pionie. Nie zawsze jednak można dojechać do budynku. W efekcie model MRT 2150 jest najbardziej uniwersalny. Maszynę o wysokości 21 m łatwiej przetransportować na plac budowy. Wystarczy powiedzieć, że na transporcie niskopodwoziowym mieści się zarówno taka ładowarka, jak i podnośnik. To też daje oszczędności dla klienta, bo nie trzeba jechać dwa razy - jak w przypadku maszyny 25-metrowej

– przyznaje Karol Mikołajczyk.

– Poza tym model MRT 2550 jest droższy w wynajmie. Wybierany jest zatem tylko wtedy gdy potrzebne są bardziej wymagające parametry robocze. Maszyna ta na podporach, na 7 metrach wysokości podniesie 4 tony ładunku, a 21-metrowa ładowarka dźwignie taki ciężar na 5 m. Jednak to też bardzo rozchwytywana maszyna, gdyż mamy obecnie cztery 25-tki, a zamówione są trzy kolejne, o wysokości roboczej 26 m

– dodaje.

Pan Karol trochę jednak narzeka na zbytnią elektronizację nowoczesnych maszyn, która ma ułatwić zarówno prowadzenie, jak i obsługę ich, jednak może stanowić przyczynę problemów technicznych. Nie odżegnuje się jednak od wymiany parku maszynowego na nowszy.

– Jesteśmy małą firmą z polskim kapitałem, której pewnie ciężej niż przedsiębiorstwom z Zachodu. Wyliczyliśmy na własne potrzeby stopę zwrotu z wynajmu takiej maszyny - chcielibyśmy wymieniać ładowarki w wieku 3-4 lat na nowe. W taki sposób definiujemy dalszy rozwój firmy

– twierdzi Karol Mikołajczyk.

– A nowe maszyny?

Oczywiście mają swoje minusy - starszy sprzęt to mniej komputerów, mniej problemów. Nie przesłaniają one jednak plusów, na które zwracają uwagę również nazwy nowych ładowarek: w 2021 roku były to Privilege Plus, a w 2022 - Vision Plus. W 2021 r. kupiliśmy 6 maszyn bez klimatyzacji, z tego względu, że ta dodatkowa opcja niemało by nas kosztowała. To się jednak na szczęście zmieniło i nowo zamówione maszyny „klimę” będą miały już w cenie podstawowej. Atutem nowych maszyn jest bardzo mocno przeszklona kabina i znakomita widoczność, duży tablet dotykowy itp. No i wspomnieć trzeba też o możliwości zapisania całej pracy operatora, dokumentując możliwe błędy w obsłudze. Jest to coś na zasadzie „czarnej skrzynki”, w razie potrzeby do odtworzenia

– kończy.

Polecamy powiązane produkty z naszego sklepu:

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

Najnowsze z kategorii

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Boomgaarden Medien Sp. z o.o. treści marketingowych (newsletter) za pośrednictwem poczty elektronicznej w tym informacji o ofertach specjalnych dotyczących firmy Boomgaarden Medien Sp. z o.o. oraz jej kontrahentów.