Opinie użytkowników Maszyny Pöttinger z jednego źródła Data publikacji: 22.02.2024 Rynek usług w rolnictwie rośnie, co dostrzega również coraz więcej rolników różnicujących swoją działalność. Usługi rolnicze stanowią zatem ważny obszar funkcjonowania gospodarstwa Tadeusza Jędrusika z miejscowości Janin koło Starogardu Gdańskiego. Szerokie wyjście poza użytkowane gospodarstwo stawia bardzo wysokie wymagania techniczne w stosunku do parku maszynowego, w którym ważną rolę odgrywają maszyny marki Pöttinger, w które rolnik zaopatrzył się w firmie Agroperfekt, będącej sprawdzonym dostawcą w odniesieniu do znacznej części użytkowanego sprzętu.Prowadzone od 2004 r. przez Tadeusza Jędrusika gospodarstwo ma powierzchnię 80 ha (z użytkami zielonymi) i skoncentrowane jest na hodowli bydła mlecznego - mleka odstawiane do mleczarni w Nowym Dworze Gdańskim, a także sprzedawane bezpośrednio z gospodarstwa. Z czasem rolnik jednak zdał sobie sprawę z tego, że należy rozwinąć działalność poza nim. – Usługi świadczymy na terenie województwa pomorskiego i z perspektywy czasu widać, że zainteresowanie nimi rośnie - ze względu na rosnące koszty zakupu maszyn i brak pracowników czyli skutecznego łącznika między fotelem, a kierownicą ciągnika. Obecnie obejmują one zbiór traw przyczepą zbierającą, siew i odwozy kukurydzy, prasowanie słomy, siana i siano-kiszonki oraz owijanie. Przed 13 laty zaczęliśmy od siewu kukurydzy - wtedy kupiłem siewnik Maxima firmy Kuhn, jeden z pierwszych w całym województwie. Szybko okazało się, że to był strzał w dziesiątkę, a maszyna przestała się wyrabiać. W końcu dobrze zrobiona usługa to konkretne oszczędności w materiale siewnym i nawozie. Dlatego do niej dołączyły kolejne, najpierw 8-rzędowy wleczony siewnik Tempo firmy Väderstad, w którym jednak zmagaliśmy się z problemem składania sekcji. Przez to musieliśmy się ograniczać praktycznie wyłącznie do siewu kukurydzy, podczas gdy siejemy wszystkie uprawy w rozstawie od 45 do 80 cm - buraki, kukurydzę, rzepak, słonecznik, fasolę czy soję. Z uwagi na to kupiliśmy bardzo dobrze wyposażony siewnik Tempo V, z 12 rzędami i kontrolą sekcji oraz precyzyjnym dozowaniem nawozu na odpowiedniej głębokości. Jakość siewu jest bardzo dobra - przejazdy wykonujemy głównie z prędkością 11-12 km/h, choć moglibyśmy to efektywnie zrobić nawet przy 18 km/h, wiele jednak zależy od jakości przygotowanego pola i ziarna. Świadomi rolnicy wybierają różne normy wysiewu – od 70 tys. do 85 tys. nasion na hektar, a także zmienne dawkowanie nawozu – mówi Tadeusz Jędrusik. Maszyny rolnicze z wysokiej półkiRolnik z Pomorza koncentruje się obecnie na świadczeniu usług rolniczych, co zdeterminowało decyzje zakupowe o wyborze sprzętu. Maszyny ma z wysokiej półki, a ich możliwości znacznie przekraczają potrzeby gospodarstwa. Wykorzystywane są w usługach, w bardzo trudnych, nieraz ekstremalnych warunkach. A zakup Väderstada oznaczał również nawiązanie - jak się z czasem okazało - owocnej współpracy z firmą Agroperfekt z Kisielec. – Sprzedać maszynę, to nie jest jakiś problem. Trudniej jest utrzymać klienta i współpracować przez dłuższy czas, zapewniając przede wszystkim bardzo dobrą obsługę serwisową. A w firmie Agroperfekt od 2018 r. kupiliśmy naprawdę dużo sprzętu – to jest pierwsza firma, z którą nie mamy pod tym względem póki co problemów. W sumie dobry serwis to jak dobry lekarz w rodzinie. Nie zraziła nas przy tym odległość, bo początkowo do firmy mieliśmy 90 km. Teraz mają swoje przedstawicielstwo w Starogardzie, czyli są praktycznie po sąsiedzku – podkreśla użytkownik, dodając przy tym, iż szczególnie ceni sobie podpowiedzi Mateusza Kubickiego, lokalnego przedstawiciela handlowego z ramienia Agroperfektu. – Nie jestem szejkiem naftowym, żeby mieć nieograniczone zasoby na inwestycje, a w jego osobie mamy wsparcie dzięki któremu dobrze trafialiśmy z naszymi inwestycjami rozwijając biznes usługowy. Aby skutecznie działać w usługach trzeba być przynajmniej dwa kroki przed konkurencją – twierdzi Tadeusz Jędrusik. Od lewej: Tadeusz i Mateusz Jędrusikowie - właściciele gospodarstwa, Mateusz Kubicki - przedstawiciel handlowy firmy Agroperfekt. Użytkownik wychodzi z założenia, że jak się kupi jedną dobrą rzecz danej marki, to po co szukać czegoś nowego. Po prostu uważa, że w gospodarstwie nie powinno się robić sprzętowego ZOO. Postawienie na jedną markę stanowi duże ułatwienie z punktu widzenia części zamiennych. Poza tym w razie przyjazdu serwisu, mechanicy mogą zajrzeć do wszystkich maszyn. Wymień zatem sztafetę ciągników w gospodarstwie/firmy usługowej pana Tadeusza. – Najpierw był N111 z 2007 r. o mocy znamionowej 120 KM, w 2013 r. 115-konna N-ka z turem, a teraz dwa bliźniacze T194 Versu o mocy 195 KM, z 2020 r. i z 2023 r. - nowej generacji, na pełnej nawigacji i wszystkimi możliwościami oferowanymi przez rolnictwo precyzyjne. To są jednak generalnie proste ciągniki, z których jesteśmy bardzo zadowoleni. Tym bardziej, że w naszej działalności nie mają czasu na odpoczynek, najmłodszy z nich przez pierwszy rok przepracował 1256 mth, a pozostałe, poza najstarszym, średnio pracują 1200 mth rocznie – przekonuje Tadeusz Jędrusik, który doczekał się miana ambasadora marki – za jego poręczeniem sprzedano ok. 60 ciągników tej marki.Zaufania do marki nie zmniejszają ciągłe zmiany dilerów Valtry - pierwsza z nich została zakupiona bezpośrednio od AGCO Polska z Paczkowa, kolejny trafił za pośrednictwem Agroperfektu, a obecnie rolnik znajduje się na granicy działalności dwóch dilerów – Agrolmetu i Agravisu. – Każdy ciągnik mamy w sumie od innego dilera. Niezależnie jednak od tego stawiamy na wydłużanie gwarancji - za w sumie niewielką kwotę, rzędu 26 tys. zł wydłużyliśmy ją do 5 lat lub 6000 mth. Bierzemy pakiety serwisowe, bo mamy przekonanie do dobrych mechaników, którzy np. poradzili sobie sprawnie z orbitrolem, który steruje nawigacją w ciągniku, nieodzowną ze względu na brak znaczników w siewnikach. Siejemy na GPS-ie z sygnałem RTK ponad 4 lata i przez prawie 1500 ha ledwie raz przydarzyło mi się raz zgubienie sygnału – wyjaśnia Mateusz Jędrusik, pracujący w usługach syn rolnika.Zielonka na pryzmieA jak do Tadeusza Jędrusika trafiła przyczepa zbierająca marki Pöttinger? – Wcześniej wykorzystywaliśmy prasę i owijarkę McHale i nie wyobrażaliśmy sobie magazynowania zielonki w pryzmach. Sytuacja zmieniła się po przeprowadzonym w 2019 r. w naszym gospodarstwie pokazie Valtry i Pöttingera. Po propozycji ze strony Grzegorz Jankowskiego, właściciela Agroperfektu, wynajmującego te przyczepy, zdecydowaliśmy się wziąć Europrofi Combiline na próbę, tak do pracy w naszym gospodarstwie, jak i w usługach - wraz z maszyną dostaliśmy nawet na początek klientów z mojego terenu. W starcie z tą usługą pomógł nam zaś wówczas kosmiczny skok cen folii – mówi użytkownik. A Mateusz Jędrusik podkreśla od razu: – W jednej pryzmie otrzymujemy paszę tej samej wysokiej jakości, co było niemożliwe w przypadku balotów. Poza tym zebrana masa jest bardzo dobrze pocięta, co szczególnie doceniają klienci przygotowujący paszę w wozie paszowym, który mogą teraz wykorzystać jedynie do mieszania. Przy tym nie tracimy paliwa i czasu na pracochłonną zwózkę balotów. Cały cykl zbioru kiszonki to tylko dwa dni. No i nie mamy już problemu z odpadem w postaci folii. Oczywiście nie wszędzie da się wjechać przyczepą - mamy do czynienia z łąkami torfowymi, albo jest zbyt ciasno, ale skrętna oś i opony 700-tki sprawiają, że udaje się wjechać w trudne miejsca, nie zostawiając przy tym śladów – zwraca uwagę. Siewnik TEMPO V ma 12 rzędów i kontrolę sekcji oraz precyzyjne dozowanie nawozu na odpowiedniej głębokości. Jaką ocenę można jednak wystawić samej maszynie? – Trochę tych maszyn już kupiliśmy i ogólnie Pöttinger jest najlepiej wykonaną ze wszystkich, także jeśli chodzi o dopracowanie elementów czy przemyślenie poszczególnych rozwiązań, jak hydrauliczne opuszczanie noży. I chyba żadna inna maszyna nie ma tak intuicyjnego sterownika i nie pracuje się nią tak dobrze z Isobusem - przyczepa sama steruje hydrauliką ciągnika. Jedyne czego mi brakuje, a nie dało się tego wziąć w opcji, to ostrzałka automatyczna. Przyczepa ma podwójne noże, z których każdy trzeba wyciągać i ostrzyć. Są one jednak bardzo wytrzymałe, a żeby wydłużyć ich żywotność przekładamy je, bo przecież najwięcej masy idzie środkiem - przez 1200 zebranych przyczep nie wystrzeliłem ani jednego noża, a kiedy już nam się zdarzyło, to powodem było ciało obce od zgrabiarki – komplementuje Mateusz Jędrusik. – A i innych kwestii związanych z samą eksploatacją nie było dużo - raptem skrócenie łańcucha, gdy nie starczyło już naciągu. Poza tym w razie potrzeby w gotowości jest profesjonalny serwis, który naprawdę wie o czym mówi, gdyż w Agroperfekcie tymi maszynami jeżdżą do gospodarstw i mają niezbędną wiedzę praktyczną – dodaje.Pora na JumboGodne podkreślenia jest też to, że w firmie Pöttinger bardzo dużą uwagę poświęcają opiniom użytkowników maszyn. – Po kilku latach od zakupu skontaktował się z nami ich przedstawiciel zadając szereg pytań odnośnie eksploatowanej maszyny i ewentualnie rzeczy, które byśmy w niej zmienili. Jest to prawdziwie rodzinna firma i także po tym to widać. I jest to naprawdę rzadkość patrząc na inne marki – mówi rolnik. W efekcie dziś użytkownik wraz z synem myślą intensywnie o zakupie kolejnej przyczepy zbierającej. – Pora na maszynę o gabarytach Jumbo, z podbieraczem o szerokości 2,2 m. O ile z Europrofi, z 1,8 m szerokości roboczej, którą obsługujemy mniejszych klientów, radzi sobie ciągnik o mocy pod 200 KM, to konieczne byłoby zakupienie 300-konnego traktora. Otworzyłby się jednak przed nami rynek większych gospodarstw – podkreśla pan Tadeusz. Nie oznacza to jednak, że jednocześnie przymierza się zakupu innych austriackich maszyn zielonkowych. Wychodzi bowiem z założenia, że lepszym rozwiązaniem jest pomoc sąsiedzka, czyli w przypadku koszenia i zgrabiania korzystanie z usług zaprzyjaźnionego rolnika, któremu rewanżuje się wykonywaniem swoich usług.Na koniec jednak, rolnik, a zarazem usługodawca utyskuje na drastyczne podwyżki cen maszyn. – To już kompletna przesada, żeby np. 3-metrowy gruber lepszej zachodniej marki kosztował 100-110 tys. zł. Wystarczy porównać ile kilka lat temu wydaliśmy na maszyny przeznaczone dla działalności usługowej - dziś nie bylibyśmy w stanie kupić za to nawet połowy sprzętu. Poza tym dobrze trafiliśmy w swój czas wypełniając pustkę np. w zakresie siewu punktowego rzepaku na 45 cm czy zbioru przyczepą zbierającą – kwituje.Polecamy produkty z naszego sklepu:Manitou MLT 635Polecamy produkty z naszego sklepu:Lemken Juwel 10Polecamy produkty z naszego sklepu:Merlo Multifarmer 44.9 CSPöttingerPowiązane artykułyNajwyższa wydajność koszenia z Pöttinger Novacat V 8400 i V 9200 10.04.2024 Słaba sprzedaż przyczep rolniczych w styczniu 23.02.2024 Container operation in the port. Rekordowy eksport żywności z Polski 22.02.2024 SONY DSC Jaka przyszłość czeka uprawę roślin strączkowych? 21.02.2024 Sprzedaż ciągników rolniczych w Polsce w styczniu 2024 r. była nieco niższa niż w styczniu 2023 r. Sprzedaż ciągników rolniczych w styczniu. Dobry miesiąc dla ciągników kompaktowych 21.02.2024 Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:Bezpłatny egzemplarz PrenumeratęJaka przyszłość czeka uprawę roślin strączkowych? Rekordowy eksport żywności z PolskiReklamaNajnowsze artykuły:Hitachi stawia na cyfryzację - nowe narzędzia na zwiększenie efektywności flot budowlanych 15.06.2026 Fliegl SDS-H 480 Mega Tele - teleskopowa naczepa do transportu najdłuższych ładunków 14.06.2026 Dynapac CX9C - inteligentne zagęszczanie i wyjątkowa zwrotność w nowej generacji walców asfaltowych 13.06.2026 Spycharki Develon DD130 dla Wojska Polskiego 12.06.2026 BOMAG rozwija systemy bezpieczeństwa - emergency Brake Assist trafia do walców AP-5 12.06.2026 Bergerat Monnoyeur - dziś przewagę buduje serwis i technologia 11.06.2026 Liebherr zwiększa sprzedaż mimo słabszej koniunktury w budownictwie 10.06.2026 Element Six testuje diamentowe systemy cięcia skał dla tuneli i górnictwa 09.06.2026 EvoQuip świętuje 10-lecie marki na targach Hillhead 2026 08.06.2026 Circus Krone stawia na wydajność dzięki ładowarce Bobcat S86 07.06.2026 Reklama