Opinie użytkowników A-Lima-Bis: paszowóz samojezdny skraca pracę w dużym gospodarstwie mlecznym Data publikacji: 14.02.2026 Codzienność w dużym gospodarstwie mlecznym to powtarzalność, ale też presja czasu. Zadawanie paszy musi być wykonane dzień w dzień – niezależnie od pogody, pory roku czy liczby osób do pracy. W gospodarstwie Romana Frątczaka w Dojutrowie koło Kalisza (woj. wielkopolskie) od kilku miesięcy w praktyce sprawdzane jest, jak bardzo paszowóz samojezdny może zmienić ten codzienny rytm. Wóz paszowy Alimamix Motion nie jest jednak tylko pokazem nowości, lecz pełnoprawnym narzędziem codziennej pracy.Gospodarstwo Romana Frątczaka liczy dziś około 300 szt. bydła, w tym 170 krów dojnych. Produkcja mleka wynosi średnio 11 400 l od krowy, a po niedawnym uruchomieniu dwóch robotów udojowych GEA wzrosła w krótkim czasie o niemal 4 l dziennie. Dzięki nim skrócił się czas oczekiwania krów na dój w porównaniu do wcześniejszej hali udojowej typu rybia ość 2x4. Roboty udojowe są ważnym elementem istotnej zmiany organizacji gospodarstwa - w kierunku bardziej zautomatyzowanego, mniej czasochłonnego systemu produkcji mleka. A wracając do stada, jest ono podzielone na cztery grupy żywieniowe, a pasza zadawana jest codziennie, w kilku cyklach.Zaplecze paszowe w dużej mierze opiera się na własnej produkcji. Gospodarstwo obejmuje około 100 ha, z czego 60 ha stanowi kukurydza, 35 ha trawy, a resztę zboża. W dawkach żywieniowych dominują kiszonka z kukurydzy, trawa, słoma, własna śruta zbożowa oraz śruta sojowa - z młóta zrezygnowano ze względów ekonomicznych. Oczywiście niezwykle ważne w tym kontekście jest precyzyjne mieszanie i stabilna struktura TMR-u.Pokaz wozu paszowego Alimamix Motion w gospodarstwie rolnym. #alimabis #alimamix #motion #atrexpress On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies Accept & PlayAccept for All Videos & Play×Jedna maszyna zamiast trzechPrzez 16 lat podstawą żywienia był wóz paszowy zaczepiany producenta ze Środy Wielkopolskiej - Alimamix Evolution z pionowym systemem mieszania, o pojemności 12 m³, dobranym pierwotnie na ok. 50 sztuk dojnych. Intensywnie eksploatowana maszyna dobrze sprawdziła się „w boju”. Przykład? Przez cały ten czas pracowała z tą samą przekładnią. A choć po latach intensywnej eksploatacji wyremontowano ślimak i dolną część kosza mieszającego - był to naturalny efekt zużycia, a nie awarii.Wraz ze wzrostem liczebności stada coraz wyraźniej okazało się jednak, że problemem nie jest już jakość TMR-u, lecz czas. Obsługa pięciu-sześciu wozów dziennie, przy pracy ciągnikiem i ładowarką, zajmowała nawet 5-6 h. – Sprzątanie i zadawanie paszy to praca codzienna. Samojazd skrócił nam ją o około trzy godziny dziennie – mówi Wojciech Frątczak, z Dojutrowa koło Kalisza, pracujący „na co dzień” wozem paszowym. Wybór wozu samojezdnego padł rzecz jasna na propozycję firmy Alima-Bis. Testowany paszowóz samojezdny pracuje w gospodarstwie w wersji o pojemności 14 m³, mniejszej niż typowe 16 m³, z uwagi na mniejszą wysokość zbiornika dopasowaną do wjazdu do obory. To rozwiązanie „na teraz”, ponieważ docelowo, najbardziej racjonalnym wyborem byłaby pojemność około 18 m³, zapewniająca zapas na dalszy rozwój produkcji mleka.Przejście z wozu zaczepianego na samojezdny oznaczało przede wszystkim dużą zmianę w organizacji pracy. Zamiast przesiadania się między ciągnikiem, ładowarką teleskopową i paszowozem, cały proces - pobieranie paszy, załadunek, mieszanie i rozdawanie - odbywa się w jednej maszynie. – Samojazd bardzo udogodnił nam pracę codzienną. Można powiedzieć, że skrócił czas pracy o nawet trzy godziny dziennie. Teraz przygotowanie jednego wozu zajmuje raptem 25 minut – przekonuje Wojciech Frątczak.Praktyka przy stole paszowymKluczowym elementem paszowozu jest frez pobierający paszę z silosu. Wcześniej stosowany chwytak powodował wyrywanie paszy, napowietrzanie pryzmy i jej nagrzewanie, a w efekcie straty jakościowe kiszonki. Frez równo odcina czoło pryzmy, ogranicza dostęp tlenu i stabilizuje temperaturę kiszonki. Efekt został sprawdzony praktycznie - żywieniowiec wykonywał pomiary, również kamerą termowizyjną, i potwierdził, że kiszonka nie wykazuje oznak wtórnego nagrzewania. Dodatkową korzyścią jest porządek w silosie - brak „podgryzania” pryzmy od dołu i resztek zalegających na posadzce.Za mieszanie odpowiada pionowy ślimak - rozwiązanie dobrze znane użytkownikowi z wcześniejszych maszyn Alima-Bis. Dwustronny, wysuwany przenośnik taśmowy umożliwia zadawanie paszy z jednej lub z obu stron stołu. Efekt oceniany jest przy stole paszowym: struktura TMR-u na początku i na końcu stołu pozostaje taka sama (brak „wyjadania” lepszych frakcji), co ma bezpośredni wpływ na równomierne pobieranie paszy przez krowy. Warto przy tym dodać, iż w gospodarstwie regularnie wykonywane są analizy i pomiary paszy, szczególnie przy zmianie pokosu lub w trakcie wybierania kolejnych warstw pryzmy.Testowana technologiaDoświadczenia z gospodarstwa Romana Frątczaka wpisują się w szerszą ofertę producenta. Alima-Bis od lat produkuje wozy paszowe z serii Alimamix Evolution o pojemnościach od 4 do 50 m³, a ich rozwinięciem jest pierwszy polski samojezdny wóz paszowy - Alimamix Motion.Maszyna napędzana jest silnikiem Volvo o mocy 129 kW, spełniającym normę Stage V dzięki zastosowaniu układu DPF i systemu AdBlue. Napęd przenoszony jest na dwie osie, obie skrętne, co pozwoliło uzyskać średnicę zawracania wynoszącą jedynie 12,5 m. W praktyce przekłada się to na bardzo dobrą manewrowość, którą można potwierdzić w podkaliskim gospodarstwie. Prędkość jazdy do 40 km/h ułatwia przemieszczanie się po gospodarstwie i pobieranie poszczególnych składników TMR-u. Układ jezdny oferuje kilka trybów pracy. Dwie osie skrętne usprawniają manewrowanie na ograniczonej przestrzeni, natomiast tryb „krab” okazuje się szczególnie przydatny podczas pracy przy silosach.Frez o szerokości 2,1 m umożliwia pobieranie paszy z silosów o wysokości do 6 m. Materiał trafia do zbiornika, w którym za mieszanie odpowiada pojedynczy pionowy ślimak wyposażony w 14 noży o regulowanym kącie wychylenia. Prędkość obrotowa ślimaka sterowana jest automatycznie w zakresie 0-40 obr./min, a proces wspomagają dwa hydraulicznie sterowane przeciw noże. Rozdawanie realizowane jest przez przenośnik taśmowy o zmiennym kierunku obrotów i zakresie wysunięcia 35 cm na każdą stronę. Pracę operatora wspiera system kamer, ułatwiający poruszanie się w ograniczonych przestrzeniach, a także umożliwiający bieżącą kontrolę struktury paszy i procesu jej zadawania.Codzienna wygodaIstotnym elementem maszyny jest system zarządzania pracą. Operator ma do dyspozycji przestronną, komfortową kabinę oraz dotykowy panel sterowania zintegrowany z dżojstikiem w podłokietniku. System oferuje różne tryby pracy - od codziennej obsługi, przez tryb serwisowy, po pełne monitorowanie parametrów maszyny. Przesiadka z wozu zaczepianego nie była natychmiastowa. – Po krótkim okresie przyzwyczajenia obsługa stała się intuicyjna. Dziś wiem, że ten odzyskany czas to nie tylko mniej pracy, ale też większy spokój i lepsza organizacja całego dnia – podkreśla użytkownik.Testowany egzemplarz przepracował w gospodarstwie blisko 150 h. W tym czasie, jako maszyna prototypowa, był na bieżąco dopracowywany na podstawie uwag użytkownika. – Dobrze oceniamy współpracę z firmą A-Lima-Bis - podczas testów uwagi były na bieżąco uwzględniane, a kontakt z serwisem nie był problemem – kwituje Wojciech Frątczak. Dziś paszowóz samojezdny w gospodarstwie w Dojutrowie nie jest już tylko ciekawostką. Stał się elementem większego systemu - obok robotów udojowych, własnej bazy paszowej i planów dalszego rozwoju stada. – Najbliższe plany to dalszy rozwój udoju. Docelowo chcemy zwiększyć liczbę robotów udojowych, wraz z powiększaniem stada. Jeżeli chodzi o żywienie, to myślimy już o docelowym paszowozie samojezdnym o większej pojemności, tak żeby mieć zapas na przyszłość, a nie tylko na dzisiejszą obsadę. W dalszej perspektywie rozważamy także inwestycję w biogazownię opartą na gnojowicy. To jeszcze odległe plany, ale kierunek jest jasny - większa samowystarczalność i dalsza automatyzacja gospodarstwa – zwraca uwagę rolnik. W nowoczesnej hodowli czas bywa bowiem równie cenny jak wydajność. Grzegorz Antosik Redaktor naczelny atr express Powiązane artykułyStrautmann Primus 600 – samojezdny wóz paszowy do pełnego procesu żywienia TMR 15.02.2026 Intertech stawia na cyfryzację – nowy VR Showroom dla rolników 14.02.2026 Agroperfekt Dilerem Roku 2025 marki Steyr 11.02.2026 Homogennie w każdym calu z A-Lima-Bis 22.02.2023 Krowi catering z A-Lima-Bis 23.02.2022 Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:Bezpłatny egzemplarz PrenumeratęIntertech stawia na cyfryzację – nowy VR Showroom dla rolników Strautmann Primus 600 – samojezdny wóz paszowy do pełnego procesu żywienia TMRReklamaNajnowsze artykuły:Dynapac SD25 80C e: elektryczna rozkładarka dróg 02.08.2026 Dynapac NEXUS: cyfrowa rewolucja w robotach drogowych 01.08.2026 Jeden walec, trzy tryby zagęszczania BOMAG BW 177 BVO-5 PL 31.07.2026 SCHWING DynaRig ułatwia pracę na ciasnych budowach 30.07.2026 Dynapac Z.ERA: elektryczne maszyny i mniej emisji 29.07.2026 HIMOINSA na IRE Maastricht: mobilna energia dla rentalu 28.07.2026 INSTATIQ P1: Putzmeister pokazuje drukarkę 3D do betonu 27.07.2026 Żuraw Tadano AC 5.250L-2 z wysięgnikiem 79 m 26.07.2026 Prefabrykacja przyspiesza budowy. Logistyka i HDS-y 25.07.2026 Hexagon na bauma 2025: automatyzacja maszyn budowlanych 24.07.2026 Reklama