Opinie użytkowników Strautmann Magnon i Verti Mix w dużym gospodarstwie mlecznym Data publikacji: 26.05.2026 W gospodarstwie Jakuba Banasiaka w Kaskach na Mazowszu dzień wyznacza rytm produkcji mleka. Tu nie da się przesunąć karmienia na jutro ani poczekać ze zbiorem zielonki do następnego tygodnia. Przy około 200 krowach dojnych i 300 ha ziemi każda decyzja sprzętowa ma bezpośredni wpływ na organizację pracy. Dlatego maszyny nie są tu dodatkiem do gospodarstwa - są jego kręgosłupem. Kaski to miejscowość koło znanego z planowanej budowy lotniska w Baranowie, gdzie Jakub Banasiak prowadzi gospodarstwo wspólnie z ojcem i żoną. Łącznie z dzierżawami areał wynosi obecnie ok. 300 ha. W oborach utrzymywanych jest ok. 200 krów dojnych, a wraz z młodzieżą hodowlaną pogłowie sięga blisko 500 sztuk. Przy takiej skali produkcji pola mają w pierwszej kolejności zapewnić paszę dla stada. W strukturze zasiewów dominują kukurydza, trawy i zboża, a sprzedaż płodów rolnych pojawia się głównie wtedy, gdy rok okaże się korzystny. – Jak urośnie dobrze, to starczy dla krów i można będzie trochę sprzedać, a jak urośnie słabiej, to wszystko pójdzie na potrzeby stada – mówią gospodarze. Najpierw bezpieczeństwo paszowe, później rynek. Jednak ostatnie lata coraz częściej wymagają korekty planów. Susza staje się codziennością, a warunki ekonomiczne zmieniają się szybciej niż pogoda. –Tegoroczna wiosna jest fatalna, wody nie ma w rowach, jest bardzo sucho – pada krótki komentarz. Do tego dochodzą spadki cen mleka. – Jeszcze w grudniu było 2,40 zł za 1 litr, a teraz płacą tylko 1,80 zł netto – wylicza właściciel. Przy miesięcznej produkcji sięgającej 130-140 tys. l mleka taka różnica oznacza bardzo poważny ubytek przychodów i jakakolwiek nowa maszyna nie może być zachcianką. Musi usprawniać pracę i bronić się ekonomicznie.Magnon miał po prostu robić robotęW 2021 r. do gospodarstwa trafiła przyczepa zbierająca Strautmann Magnon 470 DO. Była to pierwsza maszyna tej marki w Kaskach, choć początkowo rolnicy byli blisko wyboru konkurencyjnego rozwiązania. – Mieliśmy już zamówionego Pöttingera, ale handlowiec Strautmanna walczył tak zaciekle, że ostatecznie kupiliśmy Magnona – wspomina Jakub Banasiak.Za tą decyzją nie stała jednak sama rozmowa handlowa. Przedstawiciel marki tłumaczył różnice konstrukcyjne, pokazywał maszyny u innych użytkowników i odpowiadał na szereg pytań technicznych. W praktyce właśnie takie zaangażowanie często przesądza o zakupie. Wybór modelu również był przemyślany. Potrzebna była maszyna odpowiednio duża, ale bez nadmiernych kosztów i gabarytów. – Ta była dla nas wystarczająca - pojemność zgodnie z DIN to 44 m³ – podsumowuje właściciel.Z perspektywy kilku sezonów widać, że decyzja była trafna. Przyczepa wykonuje ok. 100 załadunków rocznie, co dało już 500 przyczep zielonki. Większych awarii użytkownik nie doświadczył, a w razie problemu, egzamin zdał serwis. Banasiakowie dobrze pamiętają sytuację podczas zbioru mieszanki trawy i żyta. Materiał zaczął owijać się na podbieraczu (szerokość 2,25 m), zatrzymując pracę maszyny. – Zadzwoniłem do serwisu, była czternasta. A już następnego dnia o dziesiątej był nowy podbieracz z Niemiec – relacjonuje właściciel. Wystarczyło zastosować inną konstrukcję podbieracza i problem już nie powrócił. Takie sytuacje najlepiej pokazują, czym w praktyce jest obsługa posprzedażowa. W sezonie zbioru liczy się czas reakcji. Zielonka zbierana jest w krótkich oknach pogodowych, a jeden dzień przestoju potrafi kosztować więcej niż część raty leasingowej. W tym kontekście warto też dodać, iż rolnik wysoko ocenia także trwałość elementów roboczych. – Może ktoś wierzyć albo nie, ale noże mam fabryczne od nowości – mówi. Przy kilku sezonach pracy i jednorazowym ostrzeniu to wynik, który trudno pominąć.Maszyny rolnicze marki Strautmann w gospodarstwie rolnym Pana Jakuba Banasiaka. #atrexpress On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies Accept & PlayAccept for All Videos & Play×Pola oddalone o 15 km uczą logistykiW Kaskach duże znaczenie ma rozproszenie działek. Część pól znajduje się nawet 15 km od gospodarstwa. To oznacza, że wydajność samej przyczepy nie wystarczy. Równie ważny staje się transport. – Dziesięć kilometrów jechać czy dwanaście, to tyle co bym dwie przyczepy z sąsiedniego pola zwiózł – zauważa gospodarz. Dlatego Magnon 470 współpracuje z ciągnikiem JCB Fastrac 8330 o mocy około 330 KM. Właściciel ceni go właśnie za pracę w transporcie. – Jedzie się wygodnie, jak ciężarówką – mówi o komforcie jazdy. Przy rozrzuconych polach szybki przejazd między łąką, polem a pryzmą realnie zwiększa wydajność całego zestawu. Warto dodać, iż w gospodarstwie zrezygnowano z belowania. Powodem była nie tylko organizacja pracy, ale również jakość paszy. Baloty zebrana rano czy wieczorem potrafią różnić się wilgotnością, a więc i wartością pokarmową.Paszowóz, który miał odzyskać czasJeśli przyczepa zbierająca odpowiada za zbiór paszy, to wóz paszowy decyduje o codziennym żywieniu stada. Drugą maszyną Strautmann w gospodarstwie został model Verti Mix 3451 Tripleo pojemności 34 m³, wyposażony w trzy ślimaki mieszające. Zastąpił wcześniejsze paszowozy, mieszczące odpowiednio 10 m³ i 18 m³.Powód zmiany był prosty: dotychczasowe przygotowanie TMR zabierało zbyt wiele czasu. –Chcieliśmy dawać paszę nie przez dwie godziny, tylko godzinę dziennie – tłumaczy gospodarz. Nowy wóz przygotowuje jednorazowo 10-11,5 t mieszanki. W dawce znajdują się kiszonka z kukurydzy, trawa, słoma, śruty zbożowe, śruta sojowa i rzepakowa. Sam proces mieszania po załadowaniu trwa zwykle 25-30 min. Przy wyborze gospodarze byli przekonani, że chcą wersję trzyślimakową. – W życiu nie wymieszamy na dwóch ślimakach tak jak na trzech – pada w rozmowie. Ich zdaniem przy dużej objętości paszy trzy ślimaki szybciej rozdrabniają materiał i lepiej go homogenizują. – Jak jest sucha słoma, to potnie ją na zapałkę – podkreśla Jakub Banasiak.Gdy duża maszyna musi zmieścić się do starej oboryZakup tak dużego wozu paszowego nie był jednak oczywisty. Gospodarstwo pracuje w budynkach, gdzie miejsca do manewrowania nie ma zbyt wiele. – Nie chcieli nam go sprzedać, bo twierdzili, że się nie zmieścimy – wspomina właściciel. W efekcie do centrali Strautmanna wysyłano zdjęcia zabudowań, analizowano szerokości przejazdów i promienie skrętu. Ostatecznie maszyna pracuje bez problemu, a dzięki trzem zasuwom możliwe jest wygodne zadawanie paszy również w węższych oborach.Efekt widoczny w zbiorniku mlekaNajważniejsza ocena wozu paszowego nie pada jednak przy maszynie, lecz przy wynikach stada. Po zmianie sprzętu właściciele zauważyli poprawę parametrów mleka. – Wydajność może nie wzrosła, ale parametry się poprawiły. Tłuszcz - 4,25%, białko 3,65% i to się trzyma – mówi Banasiak.Według gospodarzy dawka stała się bardziej jednorodna, a problemy żywieniowe zostały ograniczone. W praktyce właśnie o to chodzi w dobrze dobranym paszowozie - ma być narzędziem produkcyjnym, a nie tylko zbiornikiem z mieszadłem.Rozwój nie kończy się na dwóch maszynachSkala produkcji oznacza także duże ilości nawozów naturalnych. Z ok. 5200 balotów słomy rocznie powstaje nawet 7000 t obornika. Nic dziwnego, że w planach pojawia się kolejna inwestycja, czyli rozrzutnik obornika. W Kaskach intensywnie myślą również o nowej 40-tonowej suszarni, która ma zastąpić jednostkę 18-tonową, wykorzystywaną przez rodzinę Banasiaków w prowadzonym obok gospodarstwa skupie kukurydzy.To pokazuje, że rodzina Banasiaków myśli nie tylko o bieżącej produkcji ale również o dalszym rozwoju. Wszystko zależy jednak od sytuacji ekonomicznej gospodarstwa, na którą wpływa nie tylko mniejsza niż jeszcze rok temu rentowność produkcji mleka, ale i duże inwestycje zrealizowane w ostatnim czasie - m.in. zakup 3 ciągników, kombajnu zbożowego i prasy zmiennokomorowej John Deere.Sprzęt oceniany po pracyWróćmy jednak do maszyn marki Strautmann. Ich historia w gospodarstwie Banasiaków pokazuje, jak dziś podejmowane są decyzje zakupowe w rolnictwie. Nie liczy się logo na burcie, lecz to, czy maszyna jest w stanie każdego dnia rozwiązywać realne problemy gospodarstwa - skracać czas pracy, poprawiać logistykę, zapewniać jakość paszy i działać wtedy, gdy jest potrzebna. Najkrócej podsumowuje to sam właściciel: – Produkt się obronił i bublem się nie okazał. W przypadku gospodarstwa utrzymującego 200 krów dojnych to naprawdę bardzo dobra rekomendacja. Grzegorz Antosik Redaktor naczelny atr express StrautmannPowiązane artykułyStiga prezentuje autonomicznego robota APX Pro 31.05.2026 Przyczepy Strautmann Magnon – nowy standard zbioru zielonek 28.03.2026 Pro Agro - rozrzutniki Strautmann z jednej ręki 19.09.2024 Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:Bezpłatny egzemplarz PrenumeratęMLT 625 e - pierwsza elektryczna ładowarka Manitou w Polsce Fliegl przygotowuje debiut samojezdnej kosiarki CutaroReklamaNajnowsze artykuły:Paus na GaLaBau 2026: maszyny do ciasnych przestrzeni 03.08.2026 Dynapac SD25 80C e: elektryczna rozkładarka dróg 02.08.2026 Dynapac NEXUS: cyfrowa rewolucja w robotach drogowych 01.08.2026 Jeden walec, trzy tryby zagęszczania BOMAG BW 177 BVO-5 PL 31.07.2026 SCHWING DynaRig ułatwia pracę na ciasnych budowach 30.07.2026 Dynapac Z.ERA: elektryczne maszyny i mniej emisji 29.07.2026 HIMOINSA na IRE Maastricht: mobilna energia dla rentalu 28.07.2026 INSTATIQ P1: Putzmeister pokazuje drukarkę 3D do betonu 27.07.2026 Żuraw Tadano AC 5.250L-2 z wysięgnikiem 79 m 26.07.2026 Prefabrykacja przyspiesza budowy. Logistyka i HDS-y 25.07.2026 Reklama