[ATB] Opinie użytkowników Merlo/Centrum Logistyki Łosośna - Najlepsza w przeładunku Data publikacji: 27.09.2017 Ciągły ruch, tysiące ton przemieszczanych, konfekcjonowanych i sortowanych towarów, setki dostarczających je pociągów i załadowywanych nimi samochodów, to chleb powszedni Centrum Logistycznego Łosośna w pobliżu Kuźnicy na granicy polsko-białoruskiej.Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie takiego obiektu, potrzebne są solidne i wydajne maszyny przeładunkowe. W tej roli doskonale sprawdza się m.in. ładowarka teleskopowa Merlo Panoramic P60.10, która niedawno uzupełniła park maszynowy przedsiębiorstwa.Przyszła w samą poręZakup przez Centrum Logistyczne Łosośna pod koniec ubiegłego roku ładowarki teleskopowej Merlo P60.10 okazał się strzałem w dziesiątkę. Jasnozielona ładowarka z miejsca doskonale wpasowała się w dobrze dobrany park maszynowy firmy, odwdzięczając się wydajnością, bezawaryjną pracą i oszczędnym spalaniem. – Ładowarka Merlo pojawiła się jak powiew świeżego powietrza. Trafiła do nas zimą, w szczycie sezonu, kiedy mieliśmy naprawdę problem z odwożeniem big-bagów na teren nieutwardzony i kiedy każdego dnia na załadunek czekało po 40 TIR-ów. Bo zamówiliśmy tę maszynę właśnie z myślą o sprawnym odwożeniu big-bagów, głównie z nawozami sztucznymi, z bazy przeładunkowej materiałów sypkich na dalej położony nieutwardzony plac, a także do ich załadunku na TIR-y. Dotychczas było to zadanie wózków widłowych, ale one nie mają aż takiego udźwigu i wysokości podnoszenia jak ładowarka, no i mogą jeździć tylko po utwardzonym placu. Tymczasem Merlo bardzo sprawnie porusza się także w trudnym terenie oraz oferuje udźwig 6 ton i wysokość podnoszenia 10 m, co pozwala przewozić po sześć półtonowych big-bagów naraz, które mogą być ustawiane jedne na drugich znacznie wyżej niż robią to wózki widłowe, radzące sobie jedynie z dwoma big-bagami. Ładowarka umożliwia także znacznie szybszy, bo w ciągu zaledwie 8 kursów, załadunek całego TIR-a – wyjaśnia Łukasz Wilamowski, kierownik działu prawnego Centrum Logistyki Łosośna, zajmującego się m.in. umowami, zakupami i marketingiem.Ekonomiczna i funkcjonalnaŁadowarka Merlo okazała się przy tym bardzo ekonomiczna zarówno w zakupie, jak i w eksploatacji – kolejną zaletą maszyny jest bowiem niskie spalanie. – Ostatnio wykonywaliśmy bilans zużycia paliwa i wyszło, że nasza ładowarka Merlo spala 5,6-5,7 do maksymalnie 6 l na godzinę. I to w wszystko w bardzo dobrej cenie. W tej klasie maszyn naprawdę nie ma obecnie lepszej oferty na rynku. Dla porównania, konkurencyjna ładowarka innej czołowej marki, również będąca w obszarze naszych zainteresowań, kosztowała o prawie 100 tys. więcej, a oferowała o 1/3 mniejszy udźwig. Poza tym Merlo ma w standardzie kilka zalet, których nie spodziewałbym się w tej cenie, takich jak np. przesuwający się o 20 cm na boki wysięgnik, dzięki czemu nawet przy mniej precyzyjnym podjechaniu nie trzeba przeparkowywać całej maszyny, co przyspiesza pracę – przekonuje pan Łukasz. To co najważniejsze – ładowarka pracuje bezawaryjnie non-stop od momentu zakupu. Pojawił się co prawda niewielki wyciek z hydrauliki, ale nie był na tyle istotny, żeby spowodować przestój. Autoryzowany serwis dilera Merlo w umówionym terminie uporał się z usterką bez problemów. Oprócz transportu big-bagów, których przewożenie umożliwiają przykręcane na zwykłych widłach specjalne nakładki wydłużające, ładowarka P60.10 służy także do zamiatania. W tej roli dobrze współpracuje z polską zamiatarką firmy Pronar. – Producent z Narwi oferuje w tym zakresie równie dobry sprzęt jak zachodnie marki, a przy tym o niemal połowę tańszy. Musimy dbać o czystość na placu, bo reklamacja może dziś dotyczyć nie tylko materiału w big-bagu, ale także tego, że big-bag jest brudny – informuje kierownik Wilamowski.Ruch jak w porcieCentrum Logistyczne Łosośna to duży kolejowy terminal przeładunkowy przy naszej wschodniej granicy, rozlokowany na 40 ha. Firma dysponuje aż sześcioma bocznicami kolejowymi, w tym trzema szerokotorowymi, przystosowanymi do przyjmowania pociągów ze Wschodu, i może obsługiwać składy o długości ponad kilometra, do 100 wagonów na każdym torze. Na bocznicach Łosośnej stałymi bywalcami są głównie pociągi zza wschodniej granicy, gdzie transport kolejowy odgrywa bardzo dużą role i gdzie infrastruktura oraz tabor, zwłaszcza w Rosji, stoją na najwyższym poziomie. Oprócz Rosji i Białorusi przystanek końcowy w Łosośnej mają także składy z Kazachstanu, a nawet z Azerbejdżanu czy Mongolii. Z polskiej strony klienci odbierają towar zwykle transportem samochodowym, przez co w szczytach sezonu na placu bywa tłoczno. – Dziennie może przewijać się w tym czasie nawet po 120 TIR-ów, co w naszych obecnych warunkach wymaga doskonałej organizacji pracy oraz dużej dyscypliny kierowców. W niedalekiej perspektywie chcemy powiększyć plac, zmienić organizację ruchu i wydzielić subterminal dla drobnych odbiorców, co usprawni obsługę klienta. Niezależnie od warunków ważny jest też czas załadunku, dlatego tym bardziej cieszymy się z ładowarki Merlo, która okazała się maszyną bardzo szybką i wydajną. Myślimy już o zakupie kolejnej, ale o udźwigu 12 t, która na czterech widłach przewoziłaby 12 big-bagów – zdradza Łukasz Wilamowski.Park w gotowościOprócz ładowarki Merlo w przeładunkach w Łosośnej swój udział mają oczywiście także inne maszyny, dobrane równie starannie pod kątem wydajności, niezawodności, a także kosztów zakupu i eksploatacji. Park firmy obejmuje m.in. ładowarki kołowe, w tym 22-tonową Liebherr L566, 18-tonową Ł-34 ze Stalowej Woli oraz największą, 28-tonowa Volvo L180G, sprawdzającą się zwłaszcza w przeładunku węgla i formowaniu nawet 30-metrowych hałd po ćwierć miliona ton, za pomocą gigantycznej łyżki „zrębkowej”, mieszczącej do 12 ton ładunku. W „służbie” są również koparki znanej z profesjonalnych maszyn przeładunkowych firmy Sennebogen, modele 822 i 825, oraz Atlas 350, oferujące zasięg ramienia 14-18 m. Również przy wyborze tych maszyn ważnym priorytetem było niewielkie zużycie paliwa, zapewniające niskie koszty przeładunku – np. średnie spalanie pracujących na terminalu ładowarek kołowych zamyka się w granicach 12-17 l/h, zależnie od modelu. Aby uniknąć niespodzianek, zwłaszcza w newralgicznych okresach, firma stawia na profesjonalny serwis. – Musimy mieć maszyny w gotowości przez cały czas i nie możemy sobie pozwolić na nieprzewidziane awarie i przestoje. Dlatego opieramy się na serwisach firmowych, które wykonują okresowe przeglądy, utrzymują sprzęt w sprawności i zapewniają w razie awarii szybką i skuteczną interwencję. Chodzi przede wszystkim o gwarancję dostarczenia tych usług na czas, nawet za cenę dodatkowych kosztów, bo jesteśmy związani umowami, terminami i nie możemy sobie pozwolić na opóźnienia, bo to wiąże się z konkretnymi karami umownymi. Oczywiście mamy własny warsztat i starsze, proste w serwisowaniu maszyny obsługujemy we własnym zakresie, ale już generalny remont naszej 15-letniej ładowarki ze Stalowej Woli zleciliśmy producentowi – podkreśla Łukasz Wilamowski.Stefan SzolcMerloChcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:Bezpłatny egzemplarz PrenumeratęMostostal Zabrze GPBP/Manitou/BH Ruda - Strategiczny dostawca Doosan - Nowe gąsienicówkiReklamaNajnowsze artykuły:Bergerat Monnoyeur - dziś przewagę buduje serwis i technologia 11.06.2026 Liebherr zwiększa sprzedaż mimo słabszej koniunktury w budownictwie 10.06.2026 Element Six testuje diamentowe systemy cięcia skał dla tuneli i górnictwa 09.06.2026 EvoQuip świętuje 10-lecie marki na targach Hillhead 2026 08.06.2026 Circus Krone stawia na wydajność dzięki ładowarce Bobcat S86 07.06.2026 Dynapac prezentuje elektryczną układarkę asfaltu nowej generacji 06.06.2026 Manitowoc otwiera nowe centrum serwisowe Grove pod Warszawą 05.06.2026 Kueper Polska - jeden przejazd zamiast trzech zmienia ekonomię odśnieżania 04.06.2026 Hyundai wprowadza nową generację ładowarek kompaktowych 03.06.2026 Ritchie Bros - rynek maszyn używanych wyraźnie przyspiesza 02.06.2026 Reklama