[ATB] Opinie użytkowników

REN-EL stawia na minikoparki Kubota

Data publikacji:

Z samego rana plac w Jelonkach koło Ostrowi Mazowieckiej szybko pustoszeje. Jedna brygada jedzie kończyć blisko 300 m przyłącza do budynku wielorodzinnego. Druga ma dwa krótkie wykopy po około 20 m przy domach jednorodzinnych. Trzecia rusza w pola kukurydzy, gdzie dziś nie ma jeszcze zabudowań, ale w ziemi trzeba już ułożyć ponad 230 m kabla i przygotować złącza pod przyszłe domy. Na lawetach jadą minikoparki Kubota. Dla firmy REN-EL, która zarabia na wykopanych metrach, niezawodność nie jest zaletą dodatkową. Jest warunkiem wykonania pracy.

    REN-EL, Koparka kubota

Przyłącze energetyczne łatwo przeoczyć. Przez kilka godzin widać wykop, koparkę, ludzi, kabel i złącze. Potem ziemia wraca na miejsce, teren zostaje wyrównany, a ślad pracy znika. Dla klienta najważniejsze jest to, że w budynku pojawi się prąd. Dla wykonawcy - że każdy metr trzeba najpierw zaprojektować, wykopać, zabezpieczyć, zasypać i rozliczyć.

REN-EL działa w takim rytmie codziennie. Firma ma siedzibę w Jelonkach koło Ostrowi Mazowieckiej, ale jej ekipy pracują znacznie szerzej: jeżdżą w kierunku Ostrołęki, Wyszkowa, Legionowa i innych miejscowości regionu. Promień działania dochodzi do 150-200 km. 

– Naszym głównym zajęciem jest budowa przyłączy energetycznych.Zajmujemy się także instalacjami elektrycznymi, fotowoltaicznymi, oraz montażem pompy ciepła i klimatyzacjy. Przy fotowoltaice montowanej na gruncie wyróżnia nas to, że wszystkie prace możemy zrobić sami, bo posiadamy sprzęt do kopania i układania instalacji – mówi Tobiasz Sewastjanowicz, dyrektor firmy REN-EL.

Dziś przedsiębiorstwo zatrudnia ponad 30 osób. Codziennie wyjeżdżają cztery ekipy, a zaplecze tworzą dwa budynki: główny z magazynem i obsługą organizacyjną oraz drugi, w którym 8 osób przygotowuje projekty. To już nie firma oparta na jednej ekipie i jednej koparce. To organizm, w którym każda godzina postoju może przesunąć cały plan dnia.

Pierwsze kryterium - blisko serwisu

Początki pracy z Kubotą nie wynikały z rozbudowanej strategii zakupowej. Firma miała wcześniej używane koparki różnych marek. Problem polegał na tym, że coraz częściej zamiast na budowie stały u mechanika. 

– Wcześniej mieliśmy używane koparki różnych firm, ale to się cały czas „krzaczyło”. Potrafiło codziennie zjeżdżać do mechanika. Pierwszą Kubotę kupiliśmy tylko dlatego, że mieliśmy blisko serwis - w firmie Agro-Metal z niedaleko położonego Rzekunia. Byliśmy nauczeni doświadczeniem, że koparki się psują, więc chcieliśmy mieć pomoc pod ręką – wspomina Tobiasz Sewastjanowicz.

Pierwsza maszyna tej marki pojawiła się w 2017 r. Szybko okazało się, że argument serwisowy pozostał ważny, ale z innego powodu niż zakładano. Koparka nie wymagała ciągłych napraw, a regularna obsługa wystarczała, by utrzymać ją w pracy.

– Jak się później okazało, minikoparki Kuboty nie psują się zbyt często, jeśli się o nie dba i od początku każda maszyna ma swojego operatora – przekonuje Sewastjanowicz.

 Kolejne zakupy były już efektem doświadczenia, nie ostrożności. Dziś w firmie REN-EL pracuje pięć minikoparek Kubota: dwie KX019-4 oraz trzy KX027.

Od KX019 do KX027

Pierwsze mniejsze maszyny były dla firmy dużym krokiem naprzód. Minikoparki KX019-4 o masie własnej niespełna 1,8 t zapewniały mobilność, zwrotność i możliwość pracy przy typowych przyłączach, gdzie liczą się dokładność, niewielkie gabaryty i łatwy transport. Z czasem jednak zmieniła się skala zleceń. Ekipy coraz częściej trafiały na cięższy grunt, gruz, betonowe pozostałości, stare płyty i twardą glinę.

Wtedy do parku maszynowego weszły KX027-4. Większa masa własna (prawie 2,6 t) i większa siła robocza (siła kopiąca łyżki 22,1 kN, siła kopiąca ramienia 12,9 kN) przełożyły się na krótszy czas wykonania zadań, szczególnie tam, gdzie mniejsza koparka musiałaby pracować dłużej albo z większym obciążeniem. 

– Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zaczynaliśmy od mniejszych maszyn, ale okazało się, że mamy roboty, przy których większa koparka daje więcej siły. Jak jest gruz, płyta albo twarda ziemia, to KX027 szybciej sobie z tym radzi – mówi dyrektor REN-EL.

Firma nie poszła jednak w jeszcze większy tonaż, bo granicą stała się logistyka. Minikoparki Kuboty są wożone na lawetach, a przy pracy w promieniu nawet 200 km legalny i prosty transport jest równie ważny jak siła kopania. 

– „Dwudziestki siódemki” wzięliśmy też ze względu na legalność wożenia. Chcemy pracować sprawnie, ale bez kombinowania przy transporcie – podkreśla Tobiasz Sewastjanowicz

Jedna koparka, jeden operator

W REN-EL każda maszyna jest przypisana do konkretnego operatora. Bez jego zgody nikt inny nie bierze koparki.
Dzięki temu sprzęt nie jest anonimowy. Operator wie, jak maszyna pracowała poprzedniego dnia, co trzeba sprawdzić rano, czy pojawił się luz, wyciek albo nietypowy dźwięk. Takie podejście ma proste uzasadnienie: koparka jest źródłem zarobku, więc musi być traktowana jak narzędzie produkcyjne, nie wspólny pojazd do okazjonalnego użycia.

Maszyny przepracowują średnio około 500 mth rocznie. Nie jest to praca na jednej budowie. To ciągłe przemieszczanie się: jednego dnia krótki wykop przy domu, drugiego dłuższe przyłącze do bloku, trzeciego praca w polu przygotowanym pod przyszłą zabudowę.

Gdy sama łyżka nie wystarcza

Podstawowym narzędziem pozostaje łyżka, ale przy przyłączach energetycznych szybko okazało się, że sama łyżka nie rozwiąże wszystkich problemów. REN-EL dokupił zatem do maszyn młoty hydrauliczne i wiertnice.

Wiertnica przydaje się przy wykonywaniu otworów pod słupki. Zamiast przygotowywać je ręcznie, operator wierci otwór, ekipa ustawia słupek, zalewa betonem i przechodzi dalej. To skraca czas pracy i ogranicza wysiłek ludzi. Z kolei młot hydrauliczny jest potrzebny tam, gdzie pod cienką warstwą ziemi zaczyna się beton, stara podbudowa, fundament albo gruz. Pozwala rozbić większe fragmenty, dostać się do gruntu i uporządkować teren po zakończeniu robót. Początkowo firma obawiała się, że praca z młotem szybko wybije osprzęt i przyspieszy zużycie maszyn. Praktyka okazała się łagodniejsza. 

– Spodziewaliśmy się, że przy młocie wszystko będzie się szybciej wybijało. Okazało się, że maszyny są na tyle wytrzymałe, że radzą sobie z tym bez problemu – podkreśla Tobiasz Sewastjanowicz.

Oryginał tam, gdzie decyduje trwałość

Eksploatacja w firmie REN-EL opiera się na prostym podziale. To, co wpływa na pracę maszyny i trwałość układu roboczego, musi być oryginalne. Dotyczy to m.in. sworzni, tulei oraz zębów do łyżek. W tych miejscach firma nie szuka oszczędności, bo słabsza część może skrócić żywotność całego podzespołu.

Inaczej jest z elementami, które zużywają się szybko z powodów niezależnych od jakości. Gumowe gąsienice potrafią ucierpieć po kilku dniach jazdy po gruzie, betonie albo przez zawinięty drut. Szyby pękają od gałęzi lub przypadkowych uderzeń. W takich przypadkach stosowane są zamienniki, bo uszkodzenie bywa bardziej kwestią warunków pracy niż trwałości elementu.

– Zęby do łyżek bierzemy oryginalne. Tuleje, sworznie też. Gąsienice i szyby mogą być zamienne, bo czasem nowa gąsienica popracuje dwa albo trzy miesiące i strzeli, jeśli trafi na drut czy beton – wyjaśnia Sewastjanowicz.

Serwis jako część biznesu

Dilerem i serwisem firmy jest Agro Metal. Dla REN-EL odległość około 20 km ma praktyczne znaczenie. Gdy potrzebna jest łyżka, zęby, gąsienica albo szybka naprawa, nie trzeba tracić dnia na logistykę.

Przeglądy wykonywane są zgodnie z harmonogramem przez serwis. Firma nie traktuje ich jako zwykłej wymiany oleju i filtrów, ale jako kontrolę maszyny przez ludzi, którzy codziennie naprawiają taki sprzęt. 

– Oni nie tylko wymienią olej. Przy okazji przejrzą koparkę i często wychwycą coś wcześniej. Dzięki temu nie mamy przestojów na budowie – mówi dyrektor REN-EL.

Przykład? Wąż hydrauliczny, który wypadł z zakucia. Maszyna trafiła do serwisu, a następnego dnia rano była gotowa do odbioru. 

– To są dla nas konkretne pieniądze. Maszyny często są w leasingu i nikt nie pyta, czy koparka pracowała, czy stała. Rata jest do zapłacenia tak samo. Dlatego serwis jest kluczowy – mówi Sewastjanowicz.

Widzieć wykop, kabel i każdy ruch łyżki

Operatorzy nie zgłaszają większych uwag do maszyn. Gdy pojawia się temat klimatyzacji, rozmowa szybko schodzi na realia pracy. W minikoparce przednia szyba bardzo często pozostaje otwarta, bo operator chce dokładnie widzieć, gdzie idzie łyżka, kabel, przeszkoda lub krawędź wykopu. 

– Oni mówią, że szyba jest właściwie tylko do transportu. W trakcie pracy musi być otwarta, bo lepiej widać i można się wychylić, sprawdzić, co jest przed maszyną – mówi Sewastjanowicz.

To drobny szczegół, ale dobrze pokazuje charakter tej pracy. Tu komfort oznacza nie tylko wygodny fotel. Oznacza widoczność, kontrolę i możliwość szybkiej reakcji w wąskim wykopie.

Następny krok - większa siła

Obecny park maszynowy wystarcza do obsługi czterech ekip, ale firma myśli o kolejnych zakupach. W planach pojawia się koparko-ładowarka, która mogłaby pomóc przy porządkowaniu terenu, przerzucaniu materiału i pracach, w których kołowa maszyna z dużą łyżką byłaby szybsza od minikoparki.

Równolegle wraca temat większej koparki - wchodzącej już w przedział 5-8 t. Powód jest prosty: w ciężkim gruncie większa masa oznacza większą stabilność, większą siłę i krótszy czas wykonania wykopu.

Na razie codzienność REN-EL opiera się na pięciu Kubotach. Rano wyjeżdżają z Jelonek, w ciągu dnia kopią pod domy, bloki, przyszłe inwestycje i pola, które dopiero staną się działkami budowlanymi. Wieczorem wracają, aby następnego dnia znów pojechać w teren. 

– Jesteśmy zadowoleni i nie planujemy zmieniać marki. Wiemy, że koparka dojedzie na miejsce, zrobi robotę i wróci. Dla nas to jest pewnik – podsumowuje Tobiasz Sewastjanowicz.

 

Grzegorz Antosik

Grzegorz Antosik

Redaktor naczelny atb

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atb

zobacz więcej

Pokaz ładowarki Venieri 1.63D TL, minikoparki Messersi M16U i M28U


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz maszyn Mecalac: 8MCR, 9MWR, AS750 i Revotrack 9 w akcji na placu testowym


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera