[ATB] Nowości

Elektryczne maszyny budowlane nowe modele

Data publikacji:

Maszyny elektryczne w budownictwie przestały oznaczać wyłącznie małe koparki i ładowarki do pracy we wnętrzach. Między 1 stycznia 2025 a 15 września 2026 r. napęd akumulatorowy wszedł do 20-tonowych ładowarek, koparek gąsienicowych, dużych wozideł przegubowych, walców, a nawet specjalistycznych maszyn fundamentowych. Z punktu widzenia kupującego zmienia to sposób porównywania ofert. Pojemność akumulatora jest ważna, ale sama liczba kilowatogodzin niewiele mówi bez znajomości cyklu pracy, mocy ładowania, dostępnego przyłącza i możliwości uzupełniania energii podczas przerw. Elektryczna maszyna ma największy sens tam, gdzie brak lokalnej emisji spalin, ograniczenie hałasu albo możliwość pracy w zamkniętym obiekcie daje konkretną przewagę operacyjną.

    Maszyny Elektryczne

Volvo – elektryfikacja wchodzi do ciężkich ładowarek i wozideł

Volvo jest jednym z producentów, którzy najszybciej przesuwają elektryfikację z maszyn kompaktowych do ciężkiego sprzętu. L120 Electric waży około 19,7–21 t, ma akumulator o pojemności 282 kWh, współpracuje z łyżkami 3,3–5,5 m³ i oferuje udźwig około 6 t. Z punktu widzenia użytkownika ważne jest to, że nie jest to maszyna do lekkich prac pomocniczych, lecz pełnowymiarowa ładowarka do przeładunku, recyklingu, prac komunalnych czy obsługi placów materiałowych. Duży akumulator oznacza jednak, że przed zakupem trzeba policzyć nie tylko czas pracy, lecz także dostęp do odpowiedniej mocy i możliwość doładowania podczas przerw.

Jeszcze mocniej zmianę skali pokazują A30 Electric i A40 Electric. Volvo rozpoczęło ich produkcję seryjną w kwietniu 2026 r. Ładowność wynosi odpowiednio 29 i 39 t, a pojemność akumulatorów 450 i 540 kWh. Pierwsze A30 Electric trafiły już do użytkownika w Norwegii, a producent zapowiadał kolejne dostawy do wybranych klientów w Europie w drugiej połowie 2026 r. W takim zastosowaniu kluczowe jest dopasowanie ładowania do cyklu przewozowego, tak aby uzupełnianie energii nie tworzyło kosztownych przestojów.

Status Polski wymaga ostrożnego opisu. L120 Electric, A30 Electric i A40 Electric są już pokazane na polskiej stronie produktowej Volvo CE, ale katalog maszyn elektrycznych zawiera informację o starcie sprzedaży w 2027 r. Nie należy więc utożsamiać obecności modeli w polskim serwisie z potwierdzonymi dostawami do krajowych klientów. Więcej o kierunku rozwoju gamy pisaliśmy przy okazji elektrycznych premier Volvo CE na Baumie 2025.

Wniosek zakupowy jest prosty: im cięższa maszyna elektryczna, tym bardziej inwestycję trzeba traktować jako cały system pracy – maszynę, ładowanie i organizację zmian.

SANY – ciężkie maszyny elektryczne są już także w polskiej ofercie

SANY pokazuje drugi ważny kierunek: ciężkie maszyny akumulatorowe coraz wyraźniej przechodzą z premier targowych do oferty handlowej. SY215E to elektryczna koparka gąsienicowa klasy około 23 t. Waży 23,2 t, ma silnik elektryczny o mocy 150 kW oraz akumulator LFP o pojemności 422 kWh. Dwa złącza CCS2 pozwalają na szybkie ładowanie, a producent podaje możliwość uzupełnienia energii od 20 do 100% w około 1,5 godziny. Model jest już oferowany również w Polsce, dlatego nie należy opisywać go wyłącznie jako europejskiej nowości.

Podobną skalę reprezentuje SW956E. Ta około 20-tonowa ładowarka kołowa wykorzystuje akumulator LFP o pojemności 350 kWh. SANY podaje 6–8 h ciągłej pracy, dwa złącza CCS2 i maksymalną moc ładowania 300 kW. To parametr, który może skrócić postój, ale pokazuje też koszt niewidoczny w samej cenie maszyny: odpowiednie przyłącze i stacja ładowania stają się częścią inwestycji. Przy stałej pracy w recyklingu lub na placu przeładunkowym energetykę łatwiej zaplanować niż na rozproszonej budowie.

Gamę uzupełnia STR50E, w pełni elektryczny walec tandemowy klasy około 5 t. Producent podaje akumulator 60 kWh i 6–8 h pracy, a model jest już oferowany przez polski kanał handlowy. To ważna zmiana względem etapu Baumy 2025, gdy STR50E był dopiero zapowiadany do sprzedaży. O elektryfikacji tej grupy maszyn pisaliśmy w materiale o nowych maszynach drogowych SANY, a o zapleczu marki – przy okazji rozwoju operacyjnego SANY.

SANY pokazuje, że przy ciężkim sprzęcie kluczowe staje się nie pytanie „czy maszyna jest elektryczna?”, lecz czy firma potrafi zapewnić jej energię w rytmie zgodnym z rzeczywistym cyklem pracy.

Wacker Neuson – EZ10e tam, gdzie silnik Diesla staje się problemem

W małych maszynach elektryfikacja rozwiązuje inny problem niż w 20-tonowej ładowarce czy koparce. Wacker Neuson EZ10e ma masę roboczą około 1,24–1,40 t, regulowaną szerokość podwozia od około 0,79 do 1,10 m i akumulator o pojemności 14 kWh. Dzięki temu może pracować w miejscach, do których większa maszyna nie wjedzie: we wnętrzach, podczas rozbiórek, w ciasnych podwórzach, przy remontach instalacji i w zwartej zabudowie. Brak lokalnej emisji spalin ogranicza problem wentylacji, a niewielkie gabaryty pozwalają przejechać przez typowe wąskie wejścia.

Przy czasie pracy trzeba uważać na sposób prezentowania danych. Aktualna tabela techniczna producenta podaje do 5,7 h, natomiast opis produktu oraz komunikat premierowy mówią o możliwości pracy do 8 h, zależnie od zastosowania. To nie jest więc parametr, który warto traktować jako gwarancję pełnej zmiany. Intensywne kopanie, jazda, temperatura i sposób obsługi wpływają na zużycie energii, dlatego przy zakupie warto oprzeć kalkulację na własnym cyklu pracy i przewidzianych przerwach.

Praktyczne znaczenie ma również rozsuwane podwozie. Maszynę można zwęzić do przejazdu, a po dotarciu na stanowisko zwiększyć szerokość i stabilność. W usługach remontowych i instalacyjnych daje to przewagę, której nie pokaże porównanie samej mocy silnika. Akumulator jest mały w porównaniu z ciężkim sprzętem, więc ładowanie łatwiej włączyć w dzień roboczy. O modelu pisaliśmy szerzej w przeglądzie koparek elektrycznych Wacker Neuson.

EZ10e ma największy sens tam, gdzie diesel przeszkadza: w zamkniętych przestrzeniach, przy ograniczonej wentylacji i w miejscach, w których kompaktowe gabaryty są ważniejsze niż maksymalna wydajność.

Mecalac – eS900tele ogranicza zużycie energii także przez mniejszą liczbę manewrów

Mecalac eS900tele wyróżnia się na tle typowych elektrycznych ładowarek, bo łączy napęd akumulatorowy z obrotowym wysięgnikiem teleskopowym. Maszyna waży około 7,58 t, korzysta z akumulatora o pojemności 75 kWh, a producent deklaruje do 8 h pracy. Jest to jednak wartość zależna od zastosowania, dlatego firma planująca zakup powinna odnieść ją do własnego cyklu: częste podnoszenie, jazda i intensywne wykorzystanie hydrauliki będą zużywać energię inaczej niż spokojna praca przeładunkowa.

Najciekawszy jest sposób pracy samej konstrukcji. Z widłami eS900tele podnosi ponad 2 t na wysokość około 4,72 m. Teleskop pozwala sięgnąć ponad przeszkodę, a wysięgnik obraca się o 180°, dzięki czemu operator może zmienić kierunek pracy bez każdorazowego ustawiania całej maszyny od nowa. Na ciasnej budowie miejskiej, przy robotach komunalnych czy przebudowie istniejącego obiektu może to skracać cykl nie przez większą prędkość jazdy, lecz dzięki ograniczeniu manewrów. Producent właśnie z tym wiąże również oszczędność energii.

Akumulator 75 kWh jest znacznie mniejszy niż w ciężkich ładowarkach kołowych, ale odpowiada innej klasie maszyny. Standardowe zasilanie producent określa jako 32 A, 380 V, trzy fazy i 22 kW, więc wymagania infrastrukturalne są znacznie niższe niż przy ładowarkach korzystających z setek kilowatów mocy DC. Więcej o modelu opisaliśmy w materiale elektryczna ładowarka Mecalac eS900tele.

eS900tele jest interesująca tam, gdzie ograniczona przestrzeń wymusza częste manewrowanie. W takim zastosowaniu ekonomię może poprawiać nie tylko napęd elektryczny, lecz także skrócenie samego cyklu pracy.

Liebherr – elektryfikacja dociera do głębokiego fundamentowania

Liebherr LBX 600 unplugged pokazuje, że napęd akumulatorowy trafia już do bardzo ciężkich i wyspecjalizowanych robót. To nośnik do wykonywania ścian szczelinowych, którego maksymalna głębokość robocza wynosi 80 m, a masa pełnego chwytaka może dochodzić do 30 t. Nie jest więc elektryczną ciekawostką do lekkich prac, lecz maszyną do głębokiego fundamentowania, gdzie liczą się duże siły, powtarzalność i długie cykle robocze.

Wersja unplugged może pracować bez lokalnej emisji spalin i ze znacznie niższym poziomem hałasu, co producent wskazuje jako zaletę szczególnie ważną na miejskich placach budowy i w strefach wrażliwych. Maszyna może wykonywać pracę z akumulatora, ale rodzina unplugged została zaprojektowana również do pracy po podłączeniu do zasilania. Daje to wykonawcy dwie strategie: korzystanie z sieci tam, gdzie przewód nie przeszkadza, oraz pozostawienie energii z baterii na etapy wymagające większej swobody ustawienia.

LBX 600 ma również znaczenie logistyczne. Liebherr podkreśla kompaktową konstrukcję i możliwość transportu maszyny w jednym elemencie, a modułowy układ wysięgnika pozwala przygotować konfiguracje do różnych ograniczeń wysokości. W robotach fundamentowych elektryfikacja nie oznacza więc wyłącznie zamiany silnika Diesla na napęd elektryczny – wpływa na sposób przygotowania całej technologii robót. Więcej szczegółów opisaliśmy w materiale Liebherr LBX 600 unplugged do ścian szczelinowych.

Przy takim sprzęcie decyzji nie można opierać na samej cenie energii. Kluczowe są wymagania kontraktu, dostępne zasilanie, ograniczenia hałasu i emisji oraz sposób włączenia ładowania w technologię fundamentowania.

HG – jedna tona ładunku zamiast pracy ręcznej

Na drugim końcu rynku znajduje się HG E1000 HT, czyli elektryczna miniwywrotka do transportu materiału na krótkich dystansach. Model ma około 1000 kg ładowności, skrzynię o pojemności około 400 l i masę własną około 465 kg. Producent deklaruje czas pracy do około 12 h. W praktyce nie jest to konkurent klasycznego wozidła budowlanego, lecz alternatywa dla pracy ręcznej i małego sprzętu spalinowego wszędzie tam, gdzie dostęp, hałas lub spaliny ograniczają zastosowanie większych maszyn.

Najbardziej naturalne zadania to remonty i rozbiórki wewnątrz obiektów, brukarstwo, renowacje, utrzymanie zieleni i prace komunalne. Ładowność jednej tony pozwala ograniczyć liczbę kursów z gruzem, ziemią czy kruszywem, a niewielka masa własna upraszcza przewóz między zleceniami. Wersja HT umożliwia wysoki wysyp, dzięki czemu materiał można przeładować do kontenera lub na wyższą skrzynię. Dla użytkownika oznacza to mniej ręcznego przerzucania i łatwiejsze połączenie małej maszyny z większym systemem transportu materiału.

Deklarowane 12 h trzeba odnosić do rzeczywistego cyklu. Częste podjazdy, maksymalne obciążenie i intensywne korzystanie z układu wysypu zwiększają zużycie energii, dlatego nie należy przyjmować tej wartości jako gwarantowanej dla każdego zlecenia. Zaletą pozostaje prostsza infrastruktura ładowania niż w ciężkich maszynach akumulatorowych. Model pojawiał się w archiwum ATB 10/2025.

HG E1000 HT pokazuje, że elektryfikacja może być najbardziej opłacalna nie tam, gdzie zastępuje największy silnik Diesla, lecz tam, gdzie mała maszyna eliminuje pracę ręczną i dociera w miejsca niedostępne dla większego sprzętu.

Maszyny elektryczne w budownictwie – bateria to dopiero połowa układanki

Najważniejszą zmianą z lat 2025–2026 jest skala elektryfikacji. Volvo A40 Electric z akumulatorem 540 kWh, SANY SY215E z baterią 422 kWh czy Liebherr LBX 600 unplugged do ścian szczelinowych pokazują, że napęd akumulatorowy wyszedł daleko poza segment małych maszyn. Jednocześnie Wacker Neuson EZ10e i HG E1000 HT potwierdzają, że właśnie w kompaktowym sprzęcie korzyść z braku spalin i ograniczonego hałasu może być najłatwiejsza do wykorzystania.

Drugi trend to rosnące znaczenie infrastruktury. W maszynach spalinowych organizacja dostaw paliwa jest dobrze znana. Przy elektrycznych odpowiednikach trzeba policzyć moc przyłącza, ładowarki, czas postoju oraz możliwość jednoczesnego zasilania kilku urządzeń. Moc ładowania staje się więc parametrem eksploatacyjnym równie istotnym jak pojemność akumulatora. SANY SW956E może przyjmować do 300 kW, podczas gdy Mecalac eS900tele pracuje w zupełnie innej klasie energetycznej i wykorzystuje zasilanie 22 kW.

Trzeci kierunek dotyczy dopasowania napędu do konkretnej pracy. Maszyna działająca codziennie na jednym placu, w zakładzie recyklingowym czy bazie komunalnej jest łatwiejsza do ładowania niż sprzęt przemieszczany między budowami bez pewnego dostępu do energii. Z kolei przy robotach wewnętrznych, miejskich lub prowadzonych w pobliżu zabudowy ograniczenie spalin i hałasu może mieć wartość większą niż sama różnica w kosztach energii.

Trzeba przy tym precyzyjnie mówić o emisjach. Maszyna akumulatorowa nie emituje lokalnie spalin podczas pracy, ale nie oznacza to zerowej emisji w całym cyklu życia. Na końcowy bilans wpływają m.in. produkcja akumulatorów, źródło energii, intensywność wykorzystania maszyny i długość jej eksploatacji.

Dlatego przed zakupem warto zacząć nie od pytania „jak duża jest bateria?”, lecz od własnego harmonogramu pracy. Liczba godzin na zmianie, rodzaj zadania, dostępne przerwy, moc przyłącza, transport i serwis powiedzą o opłacalności elektrycznej maszyny więcej niż sama pojemność akumulatora.

FAQ - Najczęściej zadawane pytania

Jakie parametry są najważniejsze przy wyborze elektrycznej maszyny budowlanej?

Najważniejsze są rzeczywiste zapotrzebowanie na energię, czas pracy, moc ładowania i dostępna infrastruktura. Akumulator 350 kWh w ciężkiej ładowarce oznacza zupełnie inne wymagania niż bateria 14 kWh w minikoparce. Trzeba więc analizować cały cykl zmiany: czas aktywnej pracy, postoje, możliwość ładowania i moc, którą rzeczywiście można dostarczyć na budowie.

Kiedy elektryczna maszyna budowlana ma największy sens?

Największy sens ma tam, gdzie brak lokalnej emisji spalin lub ograniczenie hałasu daje wymierną przewagę w realizacji zlecenia. Może to być praca wewnątrz budynku, w centrum miasta, przy obiekcie użytkowanym albo na stałym placu z przewidywalnym dostępem do ładowania. Przy rozproszonych robotach terenowych większego znaczenia nabierają logistyka energii i czas dojazdu do źródła zasilania.

Co trzeba sprawdzić przed przygotowaniem ładowania na budowie?

Trzeba znać maksymalną moc ładowania maszyny, możliwości przyłącza oraz czas dostępny na uzupełnienie energii. Ciężka ładowarka korzystająca z setek kilowatów mocy DC wymaga innego zaplecza niż mała maszyna ładowana z instalacji o mocy kilku czy kilkunastu kilowatów. Przy większej flocie trzeba dodatkowo policzyć, czy kilka maszyn będzie ładowanych jednocześnie.

Na co zwrócić uwagę przy deklarowanym czasie pracy na jednym ładowaniu?

Trzeba sprawdzić, w jakim cyklu i przy jakim obciążeniu podano deklarowaną wartość. Dobrym przykładem jest mała minikoparka, dla której aktualna tabela techniczna podaje do 5,7 h, podczas gdy materiały opisowe producenta mówią nawet o 8 h. Obciążenie, jazda, temperatura, hydraulika robocza i sposób pracy operatora mogą istotnie zmienić rzeczywisty czas między ładowaniami.

W jakich maszynach elektryfikacja daje dziś najbardziej praktyczne korzyści?

Najłatwiej wykorzystać ją w maszynach pracujących w stałej lokalizacji albo w miejscach wrażliwych na spaliny i hałas. Dotyczy to zarówno małych koparek i miniwywrotek używanych we wnętrzach, jak i dużych ładowarek pracujących codziennie na tym samym placu. Jednocześnie wozidła klasy 39 t i specjalistyczne maszyny fundamentowe pokazują, że napęd akumulatorowy przestaje być ograniczony do sprzętu kompaktowego.

 

Redakcja atb

Redakcja atb

atb – aktualności techniki budowlanej

Chcesz dowiedzieć się więcej? Czytaj aktualności techniki budowlanej - zamów:

Bezpłatny egzemplarz Prenumeratę

YouTube atb

zobacz więcej

Pokaz ładowarki Venieri 1.63D TL, minikoparki Messersi M16U i M28U


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Pokaz maszyn Mecalac: 8MCR, 9MWR, AS750 i Revotrack 9 w akcji na placu testowym


On 'Play' external media is loaded and the privacy policy of YouTube applies

Bądź na bieżąco! Zapisz się do newslettera